Nie wiem dlaczego, ale nigdy nie urzekły mnie opowieści o Mikołajku. Miły i uroczy łobuziak, powinien przecież prowokować uśmiech na twarzy, a nie, skłaniać swym zachowaniem do zadania sobie pytania-czy na pewno chcemy książeczkę o nim przeczytać swemu dziecku?
Bo i owszem, od Mikołajka można uczyć się pomysłowości i wychodzenia obronną ręką z najtrudniejszych sytuacji, ale czy tak naprawdę chcemy, by stał się wzorem do naśladowania dla maluchów? Czy możemy śmiało powiedzieć, chcę, by mój synek był taki jak Mikołajek?
Być może narażam się teraz milionom miłośników książeczek Goscinny’ego i Sempego, za to, że podchodzę zbyt serio do oceny historyjek, które mają za zadanie bawić, a nie edukować, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie wniosą one niczego pozytywnego do życia mojego czteroletniego synka. A jeżeli nie wniosą, to, jaki jest cel ich czytania?
Kryterium stanowić tu będzie wiek czytelników. Jeżeli poświęcamy dziecku czas, który we współczesnym świecie jest towarem deficytowym, warto wówczas sięgnąć po lektury, które oprócz wspólnie spędzonych chwil, będą także inspiracją do rozmów o życiu i przekazywaniu wartości, oraz wzorców zachowań. To my możemy wybrać książeczki najlepsze dla kilkulatków, starsze dzieci kilkunastoletnie, ukształtowane już przez nas, będą wybierać same tematykę najlepszą dla siebie. Ich, Mikołajek może bawić i śmieszyć, bo wyrośli już z etapu robienia psikusów wychowawcy, oraz dokuczania kolegom, a dziewczyny stanowić dla nich będą obiekt zainteresowania, a nie, niewybrednych żartów. Dla dorosłych, te zabawne opowiastki, będą nostalgicznym powrotem do czasów beztroskiego dzieciństwa, gdzie łobuzerskie zachowania, traktowane były z przymrużeniem oka.
Pomijając jednak moje subiektywne i niezupełnie pozytywne postrzeganie Mikołajka, nie mogę nie zauważyć ogromnej różnicy, pomiędzy wcześniejszymi wydaniami „przygód Mikołajka” a jego „Najnowszymi przygodami”. Książeczka ta bowiem nie została napisana przez duet Goscinny i Sempe. Jest to jedynie zbiór historyjek na podstawie ich twórczości, a dokładniej, opis dziesięciu mini opowieści, które były częścią serialu animowanego z 2011 r. Choć szata graficzna okładki wskazuje na to, że jest to kolejna opowieść z cyklu „Mikołajek”, sygnowana nazwiskiem jego twórcy, to jednak warto zauważyć napis na okładce, brzmiący: „na podstawie książek Goscinny’ego i Sempego”. Jednym słowem mówiąc, „Najnowsze przygody Mikołajka” to pobieżny opis dziesięciu odcinków serialu, który powstał na podstawie książek jego autorów. Nie da się ukryć, że publikacja wiele na tym traci, szczególnie, że opatrzona jest kolorowymi zdjęciami z serialu, a nie, ukochanymi przez miliony, „ołówkowymi” szkicami Sempego.
Wydawcy, nadal chcą odcinać kupony od bohatera wymyślonego w latach 60-tych. Niestety, nie dbają już o jakość, którą gwarantował duet Goscinny i Sempe milionom swych czytelników.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
„Najnowsze przygody Mikołajka”, Znak emotikon, Kraków 2012
Komentarze