Przyznaję, że nie jestem wielką fanką Lisy Gardner, ale thrillery ogółem lubię, więc je czytuję. Zobaczywszy nowość, pomyślałam, że prawdopodobnie to kolejny tom z serii, który po prostu „można sobie przeczytać”, nie spodziewałam się niczego rewolucyjnego dla serii. A jednak się zdziwiłam.
Sprawa psychopatycznego porywacza Jacoba Nessa wciąż nie może zostać zamknięta, choć on sam od dawna nie żyje. Agentka specjalna FBI Kimberly Quincy i detektyw Warren powracają do tej sprawy, gdy w górach Georgii wykopano szkielet kobiety. Szansa na odkopanie tajemnicy pojawia się wraz z ocalałą ofiarą.
„Czyste zło” jest jedenastym tomem z serii, przez co od razu bez wprowadzenia i zbędnego przypominania czytelnik zostaje wciągnięty w wątek osobisty głównej bohaterki. Dołącza do tego sprawa, idealnie pasująca do stanu, w jakim ta obecnie się znalazła. To ogromny atut. Okazało się, że Gardner zupełnie postawiła w tym tomie na moc kobiecych charakterów. Dopracowała postacie niczego nieobawiających się kobiet. Chwilami wydało mi się to aż przerysowane, a one same wydawały się zbyt udręczane natłokiem problemów. Ciągłe zmagania z losem chwilami były wyolbrzymiane, niemniej ten mały mankament ukrył się. Pióro autorki wciąż jest bowiem lekkie. Czyta się łatwo i szybko. Nietrudno o zaangażowanie się w sprawę, która jest zawiła i rzeczywiście psychopatyczna, trudna. Dzięki temu z całą pewnością książkę można zaliczyć do kategorii mrocznych thrillerów.
Fabularnie to raczej tytuł przeznaczony dla znających już D.D. Warren, bo inaczej można by się trochę w całości pogubić. Sama sprawa kryminalna jeszcze na pewno się obroni, jednak ogromną część poświęcono wspomnianemu już skupieniu się na żeńskich bohaterkach. Nie jest to minus książki, jednak sięgając po nią warto mieć na uwadze, że w tym przypadku ważna jest chronologia czytania. Został bowiem wpleciony wątek relacji matki i córki, który okazał się stonowaniem dla zawiłego śledztwa i pędu wydarzeń. Napięcie utrzymuje się do ostatnich stron. Akcja nie raz mnie zaskoczyła, a dialogi wywołały uśmiech na twarzy, co również uważam za plus.
„Czyste zło” to złożony, wielowątkowy thriller. Autorka poruszyła w nim wiele kwestii nie tylko związanych z rozwiązywaniem kryminalnej zagadki, ale też weszła w analizę psychiki i emocji różnych ludzi. Dzięki stylowi, w tytuł łatwo się wciągnąć. Wielbiciele detektyw Warren powinni więc przeczytać czym prędzej, a inni, lubiący kompleksowe thrillery, w zasadzie też mogą spróbować, choć warto wcześniej poznać poprzednie części.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
Lisa Gardner, „Czyste zło”, Albatros, 2021.
Komentarze