„Czytając seks” - recenzja

Recenzja książki „Czytając seks”.
„Daj się ponieść pożądaniu dzięki… słowom”

W obecnych czasach mogło by się wydawać, że aby podniecić człowieka wystarczą tylko tzw. filmy dla dorosłych. W końcu są w zasadzie na wyciągnięcie ręki i w pewien sposób mogą spełnić nasze wszystkie, najskrytsze fantazje. Naprzeciw tej teorii wychodzi Katarzyna Wyszyńska ze swoją świeżutką książką „Czytając seks”. Tym zbiorem opowiadań autorka chce pokazać, że nie tylko filmy, ale i słowa potrafią rozpalić człowieka.

No właśnie, tu się zaczynają schody. O ile sam pomysł brzmi ciekawie i zachęcająco (w końcu spójrzmy na sukces „365 dni” czy „Pięćdziesięciu twarzy Greya”), tak z wykonaniem już trochę gorzej. Pierwsze dwa opowiadania mają naprawdę zaskakujące zakończenia i czyta się je dość przyjemnie, jednak im dalej w las, tym jest coraz gorzej. Opowiadania stają się nudne i pomimo pozornie różnych scenariuszy, są bardzo przewidywalne i w pewien sposób nierealne. W zasadzie wszystkie bohaterki są w sukienkach czy spódnicach, wszystkie przeżywają tak wspaniałe orgazmy, jak nigdy dotąd i wszyscy zawsze kończą tak samo (nieważne czy jest to małżeństwo czy jakaś para, która poznała się tego samego wieczoru).

Kolejnym rażącym aspektem jest język. Pomijając to, że jest naprawdę bardzo prosty (momentami wręcz za prosty) to teksty zawierają błędy, niezgrabne porównania czy epitety, przez co opisy miłosnych uniesień brzmią albo karykaturalnie, albo jakbym czytała opowiadanie nastolatki, której wydaje się, że wie o czym pisze. Jedyną zaletą jest to, że opowiadania są dość krótkie, kilkustronicowe i nie są ze sobą powiązane.

Na odwrocie książki umieszczono pytanie „Czy dziś, mimo wielu zmian kulturowych i obyczajowych, potrafimy otwarcie rozmawiać o seksie?”. Zapoznawszy się z zawartością, mogę śmiało powiedzieć, że nijak się ma ono do treści. Moim zdaniem „otwarta rozmowa o seksie” nie ogranicza się tylko do jego pozytywnych aspektów. W książce Wyszyńskiej wszystko jest idealne. Idealne ciała, piersi, orgazmy, kochankowie. A gdzie miejsce na mniej idealne tematy? Takie jak nieidealne ciała, zabezpieczenie czy choćby zgoda na stosunek? Wiem, że książka teoretycznie powstała w celu „rozpalanie pożądania”, ale wydaje mi się, że nie tędy droga.

Jednocześnie ta pozycja skłoniła mnie do refleksji. Piszę z perspektywy osoby bardzo młodej, wychowanej w trochę inny sposób. Obecnie środowiska ludzi młodych mają dużą świadomość nieidealnych ciał i nieidealnego seksu, nie trzeba się z tym kryć. Z jakiegoś powodu wydaje mi się, że książka przypadłaby do gustu raczej komuś w wieku moich rodziców. Trafiłam na komentarz na temat książki „Czytając seks”, że pomogła ona odbudować czyjeś małżeństwo. Oznacza to, że ludziom się to podoba, ale właśnie z uwagi na ten komentarz obstawiałabym, że raczej książka przemówi bardziej do osób (raczej kobiet) w średnim wieku.

Maria Miłobędzka
(maria.milobedzka@dlalejdis.pl)

Katarzyna Wyszyńska, „Czytając seks”, Novae Res, 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat