Jaka jest najlepsza recepta na szczęśliwe dzieciństwo w epoce informacji, sięgnij po dzieło Carla Honore.
Autor „Pod presją”, stara się bowiem, spojrzeć trochę z boku na to, co dzieje się współcześnie z rodzinami na całym świecie. Przemierza wiele krajów, spotyka się z wieloma osobami i poznaje dzięki temu przeróżne metody wychowawcze.
Nie pozwala mu to wprawdzie, odpowiedzieć z pełnym przekonaniem na pytania, które spędzają niejednemu rodzicowi sen z powiek, takie jak: Ile dziecko potrzebuje swobody? Ile elektroniki? Kiedy wziąć dzieci do galopu, a kiedy im odpuścić? Niemniej jednak, stara się on poprzez różne doświadczenia, badania i opinie uczonych, znaleźć sposób na opanowanie nerwowości otaczającej dzieci.
Sam, jako ojciec dwojga dzieci, chce pozbyć się pokusy panowania nad wszystkim i pragnie, by jego pociechy, miały szczęśliwe dzieciństwo, które będą wspominać z przyjemnością. A nie jest to tak łatwe, jak nam się wydaje, bo presja narzucana przez innych rodzicieli, jak i współzawodnictwo, jest naprawdę ogromne.
Zadajmy więc sobie pytania: Ilu z nas prowadzi wychowanie helikopterowe, czyli rodzice stale krążący nad głowami dzieci? Ilu z nas, na własne potomstwo, przenosi swoje marzenia i niespełnione ambicje? Znacie pojęcie nadrodzicielstwa, kiedy mama lub tata, pragną za wszelką cenę, by ich dziecko było na samym szczycie? Jeżeli na postawione pytania odpowiecie twierdząco, to powinniście wiedzieć, że wasza postawa nie ma dobrego wpływu na rozwój młodych osób.
„Dzieciństwo jest zbyt cenne, by zostawić je dzieciom, a dzieci są zbyt cenne, żeby zostawić je samym sobie. To nieustanne wtrącanie się tworzy nowy rodzaj dzieciństwa. Dawniej Dziecko Pracujące harowało w polu, a po Rewolucji Przemysłowej-w fabrykach. XX wiek przyniósł Dziecko Wolnego Chowu. A teraz mamy epokę Dziecka Zarządzanego”. Skuteczność tego mikrozarządzania, Carl Honore stawia pod znakiem zapytania. Organizowanie nadmiernej ilości zajęć pozaszkolnych, GPS-y umieszczane w kurtkach, monitorowanie, okablowanie i rozpieszczanie drogimi zabawkami i grami komputerowymi. Tak wygląda współczesne rodzicielstwo. Jakie więc są dzieci w XXI wieku? Często niestety otyłe, popadające w depresję, zestresowane i przyjmujące masę leków, poprawiających nastrój. Wychowane na narzuconej z zewnątrz definicji sukcesu, gdzie nie ma miejsca na porażkę, często w rezultacie mają zawężone horyzonty. Nie potrafią nawiązywać relacji z rówieśnikami, ciągle pędząc na zajęcia dodatkowe, lub spędzając wiele godzin przed komputerem. A my dorośli, w kulturze współzawodnictwa, uważamy, że najważniejsze jest to, by nasze dzieci miały wszystko to, co najlepsze, nie zważając na rzeczywiste ich potrzeby.
Carl Honore, zwraca także uwagę na to, że zaciera się różnica pomiędzy rodzicami a dziećmi. Tatusiowie chodzący w bejsbolówkach, jeżdżący na rolkach i słuchający tych samych płyt co młodzież. Mamy z przekłutym pępkiem i w miniówce zostawiają dzieciom mniej przestrzeni na bycie dziećmi. Tęsknota za czasami młodości sprawia, że rodzice sami zakasują rękawy i organizują swym pociechom życie. Presja rozpoczyna się już od momentu narodzin, kiedy najmłodsze dzieci faszeruje się wiedzą, której nadmiar na niewłaściwym etapie życia, może zniechęcić do nauki w przyszłości. Często zapomina się o tym, że zabawa również może rozwijać i pobudzać wyobraźnię, a ponadto jest nieodzownym elementem szczęśliwego dzieciństwa. Kiedy da się dziecku swobodną przestrzeń i czas na samodzielną naukę, rozwijać się ono będzie lepiej od tych, które wszystko mają zaplanowane i zorganizowane.
Najważniejszym przesłaniem książki są słowa: „Kochajmy dzieci za to, kim są, a nie za to, kim chcemy by były”. Niezwykle proste, wręcz banalne sformułowanie, ale o takich właśnie zapominamy najczęściej. A szkoda, bo czasem najprostsza rada, bywa najlepsza!
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Carl Honore, „Pod presją. Dajmy dzieciom święty spokój”, Drzewo Babel, Warszawa 2011
Komentarze