Główna bohaterka, Aśka, to siedemnastoletnia dziewczyna, która jest rok przed maturą. Przeżywa pierwsze miłości i rozpoczyna „karierę muzyczną” u boku pierwszego chłopaka Tomka. Zawieszona pomiędzy uczuciem do gitarzysty młodego zespołu, w którym śpiewa, a nauczycielem W- Fu - Jackiem, który trenuje ją w biegach, przygotowuje się do dorosłości. Wkrótce, gdy rzeczywistość diametralnie się zmienia pod wpływem zmian po 1989 roku, a Polska z dnia na dzień musi poradzić sobie z rządzą pieniądza, wszechobecną prywatyzacją i walką o miejsca pracy, w epicentrum zmian znajdują się młodzi ludzie jak Aśka i jej młodszy brat Marek. Wszystkiemu przygląda się babcia Łucja, która jak na seniorkę rodu przystało, stara się zaopiekować każdym członkiem rodziny. Nie dopuszcza do siebie myśli, że świat się zmienia, a ona nie jest w stanie temu zapobiec, by ochronić najbliższych.
Ważną rolę w książce Michała Piedziewicza pełni również miasto, w którym toczy się życie wszystkich bohaterów. Gdynia kojarząca nam się z plażą, morzem i wakacjami, tam wydaje się poniekąd przekleństwem mieszkańców. Nie tylko przez związek ze wspomnianym już przewrotem 1989 r., kiedy upadały fabryki i zaczął rządzić wolny handel. Również lata poprzedzające zmiany silnie wpłynęły na Gdynię. Z kolorowego, ciekawego miasta zamieniła się w szare, smutne blokowiska opanowane przez punkowców z irokezami, i goniącą młodych milicję. Babcia Łucja pragnęła, aby zwrócono jej starą kamienicę odebraną przez komunistów, rodzice Aśki i Marka budowali dom, marząc o ucieczce z czterdziestometrowego mieszkania. To wszystko stworzyło klimat, który doskonale przypomina lata osiemdziesiąte i zaskakuje w porównaniu z latami dziewięćdziesiątymi, gdzie rządził przepych, kolor, pieniądz i często wspominane w książce MTV.
Książka Michała Piedziewicza „Dakota” ze względu na swoją tematykę osadzoną w latach 80 XX wieku, sprawdzi się jako lektura dla trzech, a nawet czterech pokoleń! Jest ona przede wszystkim dla pokolenia babci Łucji, które żyło we wczesnych czasach powojennych i przeżyło o niebo dłuższe kolejki do sklepu niż sama Ania (mama Aśki) czy Aśka z Markiem. Jest to również pozycja dla pokolenia mamy Aśki, które godzinę policyjną traktowało jak okazję do dłuższego posiedzenia u znajomych na imieninach. Natomiast pokolenie urodzone w latach osiemdziesiątych przypomni sobie wszystko to, o czym marzyli, a czego mieć nie mogli. A potem, co robili, gdy nadarzyła się okazja, by to zdobyć. „Dakota” będzie dla nich niczym czytanie pamiętnika dobrej koleżanki, której udaje się wszystko, bo bez zastanowienia dała się ponieść zmianom. Z drugiej strony, nie raz przytakną Markowi, który nie potrafi dostosować się do świata po 1989 roku. I na koniec, książka Michała Piedziewicza będzie nie lada lekturą dla obecnie żyjącego pokolenia, które pozna, życie starszych i albo doceni, to, że urodzili się w obecnych dobrych (?) czasach, albo odłoży książkę na półkę twierdząc, że to science fiction, stać w kolejce kilka godzin po mięso lub trzy razy z rzędu iść do kina na Akademię Pana Kleksa.
„Dakota” Michała Piedziewicza mimo lekkiego pióra, szybkiej akcji i wielu opisów, chociażby wspomnianej już zmieniającej się Gdyni, skłania ku refleksji. Z jednej strony kończy się książkę myślą, że kiedyś świat był niesamowity i chyba ciekawszy. Z drugiej, budzi się w nas iskierka wątpliwości, czy aby na pewno wykorzystujemy potencjał możliwości, które mamy obecnie w naszych czasach.
Katarzyna Krawczyk
(katarzyna.krawczyk@dlalejdis.pl)
Michał Piedziewicz, “Dakota”, Kraków, Wydawnictwo MG, 2017
Komentarze