Chambers prowadzi nas na „Wędrowca”- statek kosmiczny, który ledwo zasługuje na to miano. Złote lata ma dawno za sobą, ale nadal przemierza przestrzeń kosmiczną pomimo wielu napraw i mnóstwa łat, tak naprawdę trzymających go w kupie. Właśnie na ten relikt przeszłości trafia Melisa Harper - młoda dziewczyna pragnąca uciec od swojej przeszłości.
W ten sposób dołącza do barwnej załogi budującej międzyprzestrzenne korytarze, łączące odległe planety Wspólnoty Galaktycznej. Nie jest to praca łatwa i bezpieczna, nawet gdy dysponuje się w pełni sprawnym sprzętem, a co dopiero, gdy lata się na prawdziwym zabytku… Załoga jednak robi co może, wielokrotnie udowadniając swoje oddanie i wysokie kompetencje, nawet gdy okoliczności temu nie sprzyjają. Wkrótce przed kosmiczną ekipą pojawia się okazja do sporego zarobku: trzeba stworzyć tunel do planety tak dalekiej, że naprawdę nie wiadomo, co może przytrafić się po drodze.
Autorka stworzyła sympatyczną i wciągającą historię nie tylko dla fanów s-f. „Daleka droga…” koncentruje się w dużej mierze na emocjach i uczuciach bohaterów, przez co akcja nie pędzi do przodu, lecz spokojnie toczy się we własnym tempie. Dekoracje są mocno typowe dla tego gatunku i nie ma tutaj niczego nowatorskiego - ot, zwyczajna space opera, doskonale wpasowująca się w ramy gatunku.
Nie każdemu przypadnie do gustu także duża ilość dialogów i nacisk położony na charakterystykę bohaterów. Przez taką budowę powieści cierpi nieco konstrukcja świata przedstawionego, nie tak bogata i złożona, jak gdybyśmy chcieli. Trzeba jednak zaznaczyć, że to pierwsza część cyklu, więc może w kolejnych Chambers rozbuduje swoją wizję planet i ras, zamieszkujących stworzone przez nią uniwersum.
Z przyjemnością wkroczyłam do Wspólnoty Galaktycznej i bardzo chętnie do niej wrócę wraz z kolejnymi tomami tej kosmicznej sagi.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Becky Chambers, Daleka droga do małej, gniewnej planety, Zysk i s-ka, Warszawa 2017
Komentarze