„Dama do towarzystwa” – recenzja

Recenzja książki „Dama do towarzystwa”.
„Właśnie dzisiaj, pierwszego kwietnia roku Pańskiego tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego dziewiątego, miała objąć posadę damy do towarzystwa i stać się prawą ręką dziedziczki dworu w Drozdowie – pani Pauliny Lutosławskiej (…)”

„Dama do towarzystwa” to pierwszy tom sagi drozdowskiej, w której odkrywamy początki tej historii. Akcja rozpoczyna się od wspomnianego już 1899 roku, czyli schyłku XIX wieku. W początkowych fragmentach tekstu poznajemy Konstancję Korczycową, tytułową damę do towarzystwa, która może podjąć się tego zatrudnienia jedynie z uwagi na fakt, że jest wdową. Ach, co to były za czasy, w których kobieta w większości przypadków nie mogła stanowić sama o sobie. Jedynie pewne wyjątki od reguły, takie właśnie jak wdowieństwo, umożliwiały jej pracę zarobkową czy nawet podejmowanie najprostszych decyzji dotyczących codziennego życia. Jednak schyłek XIX wieku to okres, kiedy w dotychczasowych, sztywnych regułach, zaczęły pojawiać się pewne odstępstwa. Ewoluujący świat wymagał innego spojrzenia na otaczającą ludzi rzeczywistość i choć większość rewolucyjnych zmian odbywała się pod okiem nieprzychylnej opinii społecznej, kobiety stopniowo zyskiwały coraz większą samodzielność.

Nadchodzące zmiany dotyczyły nie tylko pozycji kobiet w społeczeństwie. Początek XX wieku to także ostatnie lata ziemiańskich majątków. Katarzyna Droga kreśli przed nami obraz dworku w Drozdowie, przy czym czyni to nad wyraz szczegółowo. W początkowych fragmentach powieści czytamy dużo na temat życia we dworze i organizacji pracy w nim. Dowiadujemy się sporo o serwowanych wówczas potrawach oraz obowiązujących strojach. W pierwszych rozdziałach akcja toczy się niespiesznie, stanowi niejako obrazek upamiętniający sielankę wiejskiego życia. Nic nie zwiastuje nadejścia wielkiej wojny. Gdy wybucha, wszystko co dotychczas bohaterom znane, odchodzi w zapomnienie. Z prawdziwą przyjemnością przypomniałam sobie przebieg wojny na wschodnim froncie, choć uważam, że autorka mogłaby tutaj pokusić się o bardziej szczegółowe podejście do tego tematu. Nagromadzenie zbyt wielu wydarzeń na niewielkiej przestrzeni sprawiło, że trudno było sobie je przyswoić. Miałam to szczęście, że w ostatnim czasie zetknęłam się z tym zagadnieniem w powieści Joanny Hempel „Księgi wojny i miłości. Wanda”, gdzie zostało wyjątkowo dogłębnie przedstawione.

Warto zwrócić uwagę, że wydarzenia ukazane na kartach „Damy do towarzystwa” osnute są na kanwie rzeczywistych wypadków upamiętnionych przez tytułową postać, której personalia zostały zmienione na potrzeby książki. Osobiste perypetie bohaterki stanowią fikcję literacką, gdyż, jak zauważa autorka w posłowiu książki, kobieta sama o sobie pisała niewiele. Natomiast pozostałe zdarzenia, zarówno historyczne, jak i te dotyczące historii rodu Lutosławskich, są wiernym odzwierciedleniem tych mających miejsce w przeszłości. Oczarowana odnalezionymi zapiskami autorka powzięła sobie postanowienie, by ocalić je od zapomnienia. Stworzyła powieść, napisaną pięknym, adekwatnym do tamtych czasów językiem. Ta książka to idealna propozycja dla miłośników historii oraz pasjonatów obyczajów z przełomu XIX i XX wieku.

Katarzyna Jabłońska
(katarzyna.jablonska@dlalejdis.pl)

Katarzyna Droga, „Dama do towarzystwa”, Zwierciadło, 2023.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat