Główna bohaterka – Madeline - to piękna i młoda kobieta z Londynu, która postanawia wyjechać ze stolicy, aby oderwać się od codziennych spraw, plotek i... móc uleczyć złamane serce. Jako miejsce odpoczynku wybiera nadmorskie miasteczko Torquay, a konkretnie tajemnicze Wzgórze Mgieł — to właśnie w tym miejscu znajduje się dom jej ukochanej ciotki Hortense. Z tą posiadłością wiąże się wiele dobrych wspomnień młodej Angielki, bowiem Madeline właśnie tutaj spędzała każde wakacje. Tu miała najbliższych. W Torquay czuła się swobodniej niż w Londynie i doceniała szczerość tutejszych mieszkańców. Jak uważała, w stolicy większość ludzi jest fałszywych i tylko udają szeroko pojętą empatię.
Madeline sądziła, że sprzyjające jej środowisko pomoże uleczyć rany na jej sercu. Spacery pośród majestatycznych wzgórz, pięknych wrzosowisk i wzburzonego morza miały ją uspokoić, oderwać od zepsutego londyńskiego świata. Według młodej arystokratki opleciona bluszczem, wzniosła posiadłość Hortense wydawała się ciekawą opcją na odpoczynek.
„Lekki wiatr szeleścił moją suknię i przyjemnie pieścił twarz, niosąc wspomnienia dni spędzonych tu w dzieciństwie. Błękitne niebo przecinały szare chmury, przypominające stada owiec przemierzających bezkresne łąki. Pogrążyłam się w zadumie i nawet nie spostrzegłam, kiedy wydeptana wśród wrzosów śnieżyna doprowadziła mnie nad ocean. Jego fale rozpryskiwały się u podstaw klifów, zwiastując nadchodzący przypływ. Patrzyłam na morze i w jednej chwili oczy zaszły mi łzami”.
Ciotka Hortense od zawsze lubiła towarzystwo i jej dom zawsze był pełen ludzi. Po śmierci ukochanego męża Rogera nieco się to zmieniło, bowiem postawiła tylko na krąg najbliższych jej osób — wśród nich była m.in. pani Flora, bardzo urocza starsza osoba, o dość nietypowych zainteresowaniach. Flora właśnie wróciła z podróży po Ameryce, gdzie uczestniczyła w seansach spirytystycznych. Tamtejsze zwyczaje staruszka postanowiła popularyzować na swoim rodzimym gruncie. Pokazowy seans wywoływania duchów odbył się w domu Hortense. Uczestniczyli w nim przyjaciele pani domu oraz Madeline, która co prawda była przeciwna takim praktykom, ale nie chciała, aby Hortense i Flora poczuły się przez nią zlekceważone.
Od czasu pierwszego seansu w domu z duchami na wrzosowisku zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Nocą w oknach pojawiały sie sylwetki duchów, a goście mieli wrażenie, że „nieproszeni” przybysze kręcą się po posiadłości pani Hortense. Zaangażowano nawet policję, bowiem sprawy posunęły się zdecydowanie za daleko. Madeline nie przypuszczała, że jej zmartwienia z Londynu będą niczym w porównaniu do tego, co dzieje się na Wzgórzu Mgieł i w tajemniczym, wiktoriańskim domu ciotki Hortense.
„Dama z wahadełkiem” to powieść kryminalno-obyczajowa z romansem w tle osadzona w czasach wiktoriańskich. To niezwykła publikacja, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Dawno nie miałam przed sobą książki, którą „pochłonęłam” na raz. Liczne niedopowiedzenia, intrygi, stopniowo budowane napięcie i niewyjaśniona przeszłość bohaterów oraz ich ukryte motywy to coś, co w literaturze fascynuje mnie najbardziej. Do tego ten cudowny wiktoriański klimat — w takim wydaniu nawet namiastka romansu może być interesująca. Lepszej propozycji na udane popołudnie nie mogłam sobie wymarzyć. „Dama z wahadełkiem” to moja pierwsza przeczytana książka autorki Pauliny Kuzawińskiej. Pierwsza i mam nadzieję, że nie ostatnia. Czekam na więcej publikacji tej obiecującej pisarki — i najlepiej, jakby były w podobnym klimacie!
Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)
Kuzawińska Paulina, „Dama z wahadełkiem”, wyd. Lira, Warszawa 2019
Komentarze