Morbus to miasto rządzone twardą ręką cesarzowej Segviny. Stanowi centrum handlu i dzięki reżimowi jest dość spokojnym miejscem. Do czasu. Alena – prosta pracownica, pragnie zawalczyć o prawa uciśnionej klasy robotniczej. Jej świeżość, entuzjazm i śmiałość działają elektryzująco na ludzi z jej klasy. Zaczynają podejmować kroki, które pozwoliłyby obalić cesarzową i wprowadzić do miasta rządy ludu. Jednak nie wszystkim ta wizja się podoba, zwłaszcza samej cesarzowej. Alena trafia więc co więzienia, gdzie poznaje uroczego złodzieja Lock’a, który niedługo ma zostać skrócony o głowę na najnowszej maszynie do dekapitacji. Losy tej dwójki splatają się ze sobą, a kiedy w mieście wybucha rewolucja, pragną razem zadbać o to, aby ludzie o ich pozycji mieli w końcu głos. Jednak wichry rewolucji nie chcą ucichnąć, a na domiar złego zaczynają wiać w stronę tych, o których wolność miano walczyć. Czy dyktatura okaże się jednak lepsza dla miasta niż rewolucja? I czy skrócona o głowę cesarzowa może jeszcze przywrócić dawny ład?
„Damy we fiolecie” to książka, która albo Was wciągnie od pierwszej strony, albo ją znienawidzicie. Jest napisana prostym i plastycznym językiem, a kiedy się wciągniecie to czyta się ją niesamowicie szybko. Zwłaszcza, że los bohaterów nigdy nie jest do końca pewny.
Książka porusza wiele ważnych psychologicznie i politycznie tematów, więc wiele osób może poczuć się nią w końcu znudzonymi, ale wchodząc głębiej w temat możemy zauważyć jak ponadczasowa i ponadnarodowa jest to tematyka. Czy stabilne życie pod dyktaturą jest lepsze od krwawej rewolucji? Zdecydowanie tak, zwłaszcza patrząc na to z punktu najuboższych, o których wolność walczono, a którzy ginęli potem za sprawy, które jednak ich nie dotyczyły. Zwrócenie władzy cesarzowej jest wyborem mniejszego zła i Alena jest tego świadoma. Także Lock – złodziej z zasadami, potrafi zrozumieć, że szaleństwo jakie ogarnęło Marbus nie przyniesie niczego poza śmiercią.
Uwielbiam zarówno postać Lock’a, jak i Aleny. W sumie także Segvina jest tak ciekawie skonstruowana, że w pewnym momencie możemy poczuć do niej nić sympatii. Cała trójka tak potrafi zwrócić uwagę czytelnika, że czasami zapomina on, że cała historia ma jeszcze wielu innych bohaterów.
Książka urywa się w sposób świadczący, że możemy liczyć na drugą jej część, gdzie centralną postacią będzie nasz uwielbiany Lock. Liczę, że będzie ona dostępna już wkrótce, ponieważ książkę czytało mi się bardzo dobrze, a postać Lock’a stała się mi tak bliska, jakby był moim bratem.
Ilona Cygan
(ilona.cygan@dlalejdis.pl)
Marcin Majchrzak, Damy we fiolecie, Gdynia, Novae Res, 2016
Komentarze