"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu." Motto Konfucjusza idealnie oddaje sytuację, w jakiej znajduje się Livia Innocenti. Kobieta jest tancerką w najlepszym zespole tanecznym w Stanach Zjednoczonych, który występuje w teledyskach, podczas koncertów i innych imprez. Są wszędzie tam, gdzie sławni i lubiani. Livia oddaje się cała swojej profesji. Pewnego dnia jej grupa zostaje wynajęta jako wsparcie tournée znanego piosenkarza - Jamesa Sheridana. Mężczyzna jest wyjątkowo nieprzyjemny, wywyższający się, po prostu odpychający. Traktuje tancerzy jak ludzi gorszego sortu.
Livia, podczas treningów w Rzymie, przekonuje się, że James jest chamskim człowiekiem i nie ma zamiaru tracić na niego czasu. Los jednak co chwilę ich styka. Muszą wykonywać razem parę utworów w duecie. Z biegiem czasu niechęć maleje, a na jej miejsce pojawia się wzajemne przyciąganie. Czy para ma szanse przetrwać w świecie celebrytów? Jakie przeciwności będą musieli pokonać, aby być razem. Czy Livia odkryje prawdziwą twarz Jamesa?
Kiedy pierwszy raz usłyszałam o książce Dance, sing, love. Miłosny układ, pomyślałam – wow! I już cieszyłam się na polskie wydanie zagranicznego dzieła. Ale chwila... powieść została napisana przez rodzimą autorkę. Nastąpił wielki szok, ponieważ nic na to nie wskazywało. Bardzo cieszy mnie taki obrót spraw, ponieważ rodzimy rynek coraz bardziej mnie zaskakuje. Oczywiście pozytywnie. Więcej proszę.
Livia jest tancerką, która marzy tylko o tym, żeby tańczyć. Poświęciła temu całe swoje życie. I udało się! Dostała się do wymarzonego zespołu tanecznego. Jej pasja stała się pracą. Dziewczyna czuje się spełniona. Jest pracowita i wytrwale dąży do spełnienia swoich wszystkich marzeń. Jednak przez pracę nie może nigdzie zagrzać miejsca, gdyż ciągle podróżuje. Czasem brakuje jej drugiej połówki, ale dzielnie się trzyma. Główna bohaterka jest postacią, którą od razu się kocha. Zadziornym charakterkiem, dobrym serduchem oraz przebojowością zyskuje sympatię czytelnika. James Sherdian jest zwykłym bucem. Chamski, niemiły i traktujący ludzi z góry. Uważa, że skoro jest bożyszczem tłumów, to może pozwolić sobie na wszystko. Kontakt z Livią uczy go pokory i tego, że nie wszystko dostanie. Nawet jak czegoś bardzo chce. W książce można zobaczyć jego przemianę. Jest to ciekawy zabieg, który przyciąga do dalszego czytania. Bohaterowie drugoplanowi są wisienką na torcie. Wzbogacają życie głównych bohaterów i niejednokrotnie wprowadzają zamęt. Dzięki nim jest dużo śmiechu oraz przedniej zabawy. Bez nich książka nie byłaby taka sama.
Jest to pierwsza powieść Sandry Sotomskiej (tak naprawdę nazywa się autorka), ale podczas czytania, tego się nie odczuwa. Lekturę czyta się bardzo szybko, a fabuła rozwija się w odpowiednim tempie. Podoba mi się fakt, że twórczyni wprowadza parę zwrotów akcji, które urozmaicają treść. Nie spodziewałam się niektórych zabiegów, które Layla Wheldon zastosowała. Autorka pisze zrozumiałym oraz prostym językiem, który trafia głównie do młodzieży. W treści pojawiają się bluźnierstwa, ale nie powodują niesmaku. Podobają mi się opisy tańca i występów. Nie są szczegółowe oraz dosadne, ale działają na wyobraźnię.
Nie obyło się oczywiście bez zgrzytów, ale są one tak drobne, że nie wpływają na odbiór książki. Jednym z nich jest infantylne podejście głównej bohaterki do niektórych tematów. Jakby była małą dziewczynką żądającą natychmiastowej uwagi.
"Dance, sing, love. Miłosny układ" to lektura trzymająca za serce podczas czytania. Jest wzruszająca, prawdziwa i dająca do myślenia. Twórczyni wplotła parę prawd, o których na co dzień zapominamy. Polecam fanom tematyki romantycznej, w stylu New Adult/Young Adult, gdzie bohaterowie mają ciężkie przeżycia za sobą. Rzutują one na ich obecne podejście. Zakończenie książki szokuje i wprowadza w małe zdziwienie oraz frustrację. Czekam z niecierpliwością na drugi tom.
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
Layla Wheldon, „Dance, sing, love. Miłosny układ”, Gliwice, Grupa Wydawnicza Helion SA, Editio, 2017
Komentarze