„Dante na tropie” – recenzja

Recenzja książki „Dante na tropie”.
„Dante na tropie” to niezwykła historia o tym, jak znaleziony na spacerze odcięty ludzki palec może przynieść miłość, a romans może toczyć się z kryminalnym śledztwem w tle.

Agnieszka Olejnik na co dzień pracuje jako nauczycielka języka polskiego i angielskiego. Jest mamą, właścicielką psów, podróżniczką, a przed wszystkim pisarką. Swoją pierwszą książkę pt. „Awantura w bajkach” napisała dla kilkuletniego synka. Kolejną pt. „Ava i Tim. Droga na północ” z myślą o dzieciach i młodzieży.

Na początku lutego ukazała się zaś druga powieść, po doskonale przyjętej „Zbłądziłam”, skierowana do dorosłych czytelników pt. „Dante na tropie”.

Przyznam, że sięgając po książkę byłam pełna obaw. Bo oto miałam przed sobą historię – jak początkowo sądziłam – jakich wiele już było, w polskiej i nie tylko, literaturze.

Jak przeczytałam w krótkim jej streszczeniu „Dante na tropie” miała być to opowieść o Annie, która po zawodzie miłosnym ucieka przed światem, zaszywając się w małym miasteczku w willi na odludziu. W miasteczku, w którym z czasem zaczynają się dziać dziwne rzeczy.

Jak to dobrze, że tylko początkowo sądziłam, że z książki Pani Olejnik „nic nie będzie”.

Mamy, więc w tej powieści Annę, która przez kilka lat wiedzie samotne życie, chodź przyjmuje pracę w bibliotece, świadomie izoluje się od mieszkańców miasteczka, będąc ciągle tą nową.

Radością w jej życiu jest niewątpliwie pies – wyżeł weimarski o imieniu Dante. I to on staje się niejako sprawcą historii, która życie Anny przewróci do góry nogami. Podczas jednego ze spacerów Dante znajduje odcięty ludzki palec. Wstrząśnięta Anna postanawia zawiadomić o znalezisku policję. Palec znika, za to pojawiają się zwłoki – z wszystkimi już palcami. Potem historia toczy się sama, bardzo szybko.

Anna staje się niemal centrum kryminalnego śledztwa, raz, jako osoba podejrzewająca innych, raz, jako podejrzana. Jej skrupulatne notatki z prowadzonej detektywistycznej pracy zaczynają przyjmować coś na kształt powieści, a kolejne osoby, z którymi się kontaktuje zaczynają umierać.

Anna jest przestraszana, prawie otruwana, kilkakrotnie ratowana z opresji przez osobę, której Dante (o zgrozo!) zaufał od razu i bezgranicznie. Ba, jakby tego było mało nagle zostaje również podstawiona przed miłosnym wyborem: „żonaty” poważny policjant, czy czarujący, rozrywkowy babiarz.

Jak wyjdzie z tej opresji? Kogo wybierze? Jak kończy się sprawa odciętego palca?

Na te pytania nie odpowiem, a jedynie polecę „Dantego na tropie”. Świetni bohaterowie, śmieszne i zarazem straszne sytuacje, wartka akcja i zakończenie, którego nie powstydziłby się któryś z mistrzów powieści kryminalnych, to wszystko jest w książce Agnieszki Olejnik. Gorąco polecam, chodź ostrzegam, że czyta, a właściwie pochłania się ją naprawdę szybko.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Agnieszka Olejnik, Dante na tropie, Wydawnictwo Literackie, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat