Każda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Chce je chronić przed chorobą i cierpieniem. Isobel nie jest wyjątkiem, dlatego postanawia nie szczepić swoich dzieci, by uchronić je przed możliwym poszczepiennym autyzmem. Obawa przed chorobą jest silniejsza. Isobel nie zdaje sobie jednak sprawy, jak ta decyzja wpłynie na życie jej oraz jej przyjaciół.
„Dawka życia” ujawnia cienie i blaski rodzicielstwa, wymagającego trudnych decyzji, które mają wpływ na dalszy bieg zdarzeń. Podczas wakacji we Francji, Gabriella – córka Isobel – zapada na odrę. Ten przypadek szybko zostałby zapomniany, gdyby nie fakt, że chorobą zaraża się mała Iris – córeczka Maggie i Bena, przyjaciół Isobel i Erica. Dziewczynka zdrowieje, ale w wyniku powikłań całkowicie traci słuch. Zdruzgotani rodzice muszą odnaleźć się w nowej sytuacji i zaakceptować naznaczoną chorobą Iris. Są wystawieni na walkę z bólem, gniewem i bezradnością.
Podczas gdy Maggie czyta książki o głuchocie i uczy się języka migowego, Ben nie potrafi pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Chorobą Iris obwinia Isobel, której decyzja sprzed lat zostaje poddana próbie. Kobieta musi zmierzyć się z wyrzutami sumienia, lękiem i osamotnieniem. W dodatku nie może liczyć na wsparcie Erica, który, jak się zdaje, nie przejął się głuchotą Iris. Akcja nabiera tempa po tym, jak Ben decyduje się wytoczyć proces Isobel, a przyjaźń tych dwojga zostaje poddana próbie.
„Dawka życia” porusza wciąż powracający temat szczepień. Pytanie, czy szczepić jest szeroko komentowane we współczesnym świecie. Decyzja należy do rodziców, ale niezależnie od niej należy liczyć się z konsekwencjami, które, jak się okazuje, mogą być zgubne nie tylko dla naszego potomstwa, lecz także dla innych dzieci. Lizzie Enfield w swojej książce nie opowiada się po żadnej ze stron. Przedstawia sytuację z punktu widzenia Isobel oraz Bena, przekonująco ilustrując argumenty obu stron. Czytelnik czuje się zdezorientowany: z jednej strony współczuje Benowi i Maggie z powodu choroby Iris, z drugiej rozumie obawy i argumentację Isobel przeciw szczepieniom.
Lizzie Enfield pisze lekkim, zrozumiałym językiem. Mimo aspektów medycznych i prawnych, którymi nasycona jest powieść, książkę czyta się przyjemnie. Narracja prowadzona jest równolegle przez Isobel i Bena, co pozwala czytelnikowi świetnie wczuć się w położenie danej osoby, przeniknąć jej myśli, uczucia i działania. Bohaterowie „Dawki życia” są bardzo realistyczni. Targają nimi obawy i troska o dobro dzieci; każdy ma własne zdanie, którego broni. Nie są to postacie bez skazy – z biegiem akcji poznajemy niechlubną przeszłość Isobel i Bena, a również ich obecne zachowanie nie jest bynajmniej wzorowe. Mimo to z każdą z nich jestem w stanie się utożsamić, bo obie chcą w istocie tego samego – dobra dla swojego dziecka.
„Dawka życia” to porywająca opowieść o miłości, przyjaźni, trudnych wyborach i ich konsekwencjach. Skłania do refleksji i zastanowienia się nad dylematem szczepień. Pokazuje, że często jedna decyzja może zmienić wszystko, a jej konsekwencje dotyczą całego społeczeństwa, nie tylko nas samych. Polecam ją zarówno tym, którzy już mają dzieci, jak i tym, którzy dopiero będą je mieć oraz tym, którzy tego nie planują. Choćby po to, żeby zrozumieć rodziców i podziękować im za to, kim jesteśmy.
Joanna Puternicka
(joanna.puternicka@dlalejdis.pl)
Lizzie Enfield, „Dawka życia”, Prószyński i S-ka, Warszawa, 2017 r.
Komentarze