To moje pierwsze spotkanie z Julią Krawiec, ale od razu ją polubiłam. Ta działająca na własną rękę policjantka to postać, która naprawdę przykuwa uwagę czytelnika. Dlaczego? Z jednej strony jest profesjonalna do bólu, ale z drugiej jest także człowiekiem, kobietą z przeszłością oraz nastoletnią córką.
W tę sprawę zostaje włączona dość przypadkowo i równie szybko dostaje zlecenie prywatne, aby odnaleźć zaginioną dziewczynę. Jeszcze dziecko, które zaledwie za kilka tygodni stanie się dorosłe. Skomplikuje to nieco sytuację, więc poszukujący jej ojciec już nie będzie mógł zlecić jej odnalezienia. Tyle że zaginiona, Sara Lewicka, nie jest ot, taką sobie dziewczyną. Jej ojciec to ustawiony prawicowy polityk, który nie chce w domu żadnych skandali. Sytuacja się nieco komplikuje, bowiem okazuje się, że Sara już kiedyś uciekała na kilka dni. Tym, co te ucieczki różni, jest kontakt. Tym razem nie kontaktuje się nawet ze swoją siostrą.
Niemal jednocześnie policja odkrywa ciała dwóch kobiet, pochowanych w dość oryginalny sposób. Intrygująca jest okolica, gdzie odnaleziono zamordowane kobiety, bo że to ofiary morderstwa – nikt nie wątpi od samego początku. Wszystko się dzieje w okolicy pewnej wioski w Puszczy Kampinoskiej, o której sami mieszkańcy mówią, że to okolica przeklęta. Do tego przestępstwa zostaje skierowany Górny.
Sam czytelnik musi się odnaleźć nie tylko w świecie dwóch różnych spraw, bo i morderstwa, i zaginięcie młodej dziewczyny, nie wyglądają na powiązane. To właśnie te sprawy pomagają w bliższym poznaniu mieszkańców wsi, gdzie doszło do koszmarnego odkrycia. Jednak czytelnik ma również pewną przewagę nad zawodowcami: może bliżej się przyglądać wszystkiemu.
Ta przewaga to z jednej strony skomplikowana historia życia prywatnego Julii Krawiec, ale też liczne niedomówienia, którymi karmi się rodzina Lewickich. Sama wioska też jest miejscem nader ciekawym. Cicha okolica kryje różne tajemnice, nawet z niezbyt odległej przeszłości. Ktoś będzie ofiarą wypadku, ktoś chce się dorobić, ktoś inny uprawia zioło (nie mylić z ziołami). Taka normalna polska wieś, zresztą niedaleko Warszawy, jakich pewnie setki, prawda?
Mroczne okoliczności, jakie będą się wyłaniać z kolejnych informacji o morderstwie, są równie pasjonujące, co tajemnice prawicowego, ultrakatolickiego działacza, chroniącego swoją karierę polityczną. Zresztą dość szybko się okaże, że polityka na poziomie państwowym, jak i sprawowanie władzy lokalnej mogą mieć ze sobą wiele wspólnego.
Tak więc jeśli szukacie książki, w której zbrodnia przeplata się z miłością, religia jest jedynie kolejnym narzędziem, a urocza wioska to w zasadzie taka „Polska w pigułce”, ta książka wam to zapewni. Podobnie jak do ostatniej niemal strony będzie was trzymać za gardło i nie pozwoli zbyt szybko się domyślić, kim jest tytułowa „Debiutantka” oraz w jakiej dziedzinie chce debiutować.
Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)
Marta Zaborowska, „Debiutantka”, Wydawnictwo Czarna Owca, 2022
Komentarze