Detektyw na tropie rosyjskiej mafii

Recenzja książki "Mila księżycowego światła".
Amanda McCready i jej przyjaciółka Sophie na pierwszy rzut oka zdają się być zwykłymi nastolatkami. Ich życie jednak diametralnie się komplikuje. Wkraczają na drogę przestępstw, mafii i narkotyków.

Dennis Lehane w „Mili księżycowe światła” przywołuje Amandę. Przypomina jej historię sprzed kilkunastu lat, kiedy to Patrick Kenzie odnalazł czteroletnią wówczas dziewczynkę na prośbę jej zrozpaczonej ciotki. Niestety, musiała przez to wrócić do zaniedbującej ją matki i rozbitego domu. Teraz autor przenosi bieg zdarzeń dwanaście lat później. Amanda i jej przyjaciółka ze szkoły – Sophie mają 16 lat. Wydają się być normalnymi nastolatkami. Jednak to tylko pozory. Amanda ponownie znika, a do drzwi Patricka ponownie puka ciotka nastolatki, kolejny raz prosząc o pomoc w odnalezieniu dziewczyny. Na dodatek Sophie również znika. Spokojna, uczynna, zdolna Amanda była zawsze autorytetem dla skromnej, mało zaradnej Sophie. Detektyw próbuje powiązać zniknięcie Amandy z ucieczką Sophie. Czy ma to rzeczywiście jakiś związek? Jak potoczą się losy nastolatek? Dlaczego zdecydowały się na tak ważny krok?

Dennis Lehane nie wykazał się zbytnia pomysłowością. Stworzył książkę, jakich wiele. „Mila księżycowego światła” to typowa powieść o nastolatkach, mafii, narkotykach, złym wpływie środowiska, na które młode, często naiwne jeszcze dziewczyny są podatne. Autor poszedł jednak krok naprzód i dodał do tego jeszcze nielegalny handel dziećmi czy ciążę nastolatki. Wprowadza to czytelnika w iście kryminalny świat, przepełniony złem, zawiścią, przestępczością, bezwzględnością.

Dennis Lehane wykorzystał co prawda tradycyjny, utarty być może pomysł wtopienia nastolatek do świata mafijnego. Jednak trzeba przyznać, że wywiązał się z tego zadania dość dobrze. „Mila księżycowego światła” buduje nastrój napięcia, niezdecydowania, zdenerwowania. Obserwujemy poczynania detektywa Patricka i jego żony Angie. Poznajemy tajniki rosyjskiej mafii. Obawiamy się wraz  z bohaterami o bezpieczeństwo ich córeczki. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć kroku przeciwnika, musimy mieć oczy dookoła głowy.

Powieść jest pisana prostym, niekiedy dosadnym językiem. Autor nie szczędzi również wulgarnych słów, które w wypowiedziach bohaterów pojawiają się niezwykle często. To dodatkowo podkręca atmosferę. To książka dla ludzi o mocnych nerwach.

Wioleta Derkowska
(wioleta.derkowska@dlalejdis.pl)

Dennis Lehane, „Mila księżycowego światła”, Proszyński i S –ka, 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat