Weronika to kobieta sukcesu, działająca w świecie modelingu, otaczająca się pięknem i luksusem. To, co doprowadziło ją do tego stanu, nie jest jednak tak pozytywne. Jej droga do sukcesu spowodowana była głównie cierpieniem, gdy jako dziecko straciła ojca, a potem – upadło całe jej życie. Nieudolna w prowadzeniu domu i utrzymaniu dwóch córek, matka zaczęła faworyzować siostrę Weroniki, a jednocześnie sprzedała część ukochanej ich ostoi w obce ręce. To dzięki temu Weronika poznała Christiana – młodego mężczyznę, z którym po raz pierwszy weszła w świat seksu i który zatruł jej życie praktycznie do końca. Najpierw po ich rozłączeniu przez rodziny, a wiele lat później – po odejściu Christiana, Weronika nie jest w stanie poradzić sobie ze swoimi uczuciami. Jadąc do Lanzarote, chce powspominać chwile spędzone z mężczyzną. Los bywa przewrotny: w jej pokoju zupełnie przypadkowo - ale czy na pewno? – znajduje się starszy, oczytany, inteligentny i przystojny mężczyzna. Kim jest? Czy złączył ich los? Jaka jest jego rola w życiu Weroniki?
„Diabły” Elżbiety Wojnarowskiej są pierwszą lekturą autorki, z którą miałam styczność. I już od pierwszego tytułu mam problem z oceną. Książki nie czyta się łatwo, jej zrozumienie przychodzi z trudem, co z jednej strony jest z pewnością zaletą w obliczu tylu łatwych i wręcz beztroskich książek, a z drugiej strony bardzo obciąża czytelnika fizycznie i psychicznie. Liczne retrospekcje poznajemy często po ich zakończeniu i musimy w myślach cofać się do początku, aby zrozumieć ich sens. Uczucia bohaterki są poplątane, a ona sama…
No właśnie.
Weronika to osoba egocentryczna, skupiająca się jedynie na sobie, co niestety nie wychodzi jej na dobre. Jesteśmy zasypywani wspomnieniami, uczuciami – one wszystkie przedstawione są w świetle, przez które zdajemy się Weronice współczuć, ale nie jesteśmy w stanie jej polubić. Jeśli szukacie lektury, w której będziecie mogli utożsamić się z bohaterką, to z pewnością nie są to „Diabły”.
Język powieści jest trudny i momentami irytujący. Choć sama jestem fanką skomplikowanych konstrukcji gramatycznych i stylistycznych, to jednak momentami „Diabły” były po prostu nieczytelne. Z jednej strony język doskonale oddawał potok uczuć oraz emocji odczuwanych przez bohaterkę, z drugiej jednak utrudniał przyswojenie treści i zwyczajnie denerwował czytelnika, który z jednego długiego zdania dowiadywał się niewiele. Dodatkowo, książka obfituje w opisy, dialogów jest naprawdę mało, co również może irytować czytelnika czekającego na jakąkolwiek akcję, a także wzmaga niechęć do Weroniki, skupiającej się wyłącznie na sobie.
„Diabły” Elżbiety Wojnarowskiej z pewnością nie są lekturą, którą mogłabym polecić każdemu. Jeśli szukasz, czytelniku, przyjaznej i beztroskiej lektury, dzięki której odprężysz się po tygodniu pracy – źle trafiłeś. Sprawdź jednak sam, czy polubisz Weronikę i co może dziać się w umyśle kobiety, która czuje się tak bardzo odrzucona.
Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)
Elżbieta Wojnarowska, „Diabły”, Wydawnictwo WAM, Kraków 2014
Komentarze