„Diament śmierci" to historia, jakie w literaturze (szczególnie sensacyjnej) już się pojawiały. Pracownik wydziału śledczego Departamentu Stanu, z doświadczeniem w CIA, próbuje rozwikłać zagadkę niezwykle rzadkiego i drogocennego diamentu. Jak ten okaz trafił w ręce wysoko postawionego polityka? Przez ile rąk, zbroczonych krwią, musiał po drodze przejść?
„Diament śmierci" to debiut Matthew Harta to debiut literacki tego autora, więc chyba trochę przychylniejszym okiem patrzyłam na tę pozycję. Z jednej strony bowiem ma zadatki na ciekawą, klasyczną w swoim wydźwięku opowieść o sile pieniądza i potrzebie poczucia władzy, romansu żądzy bogactwa z polityką. To książka, która ma nam przy okazji pokazać, że takie historie rzadko kiedy bywają czarno-białe, że zwykle otacza je gęsta sieć niedomówień, intryg, spisków. I ten koncept się autorowi niewątpliwie udał.
Z drugiej jednak strony, niestety, podczas lektury można łatwo dostrzec braki warsztatowe w opowiedzeniu porywającej, dynamicznej historii. Choć niektórzy być może uznają to za plus, dla mnie, jako czytelnika, dość problematyczne były obszerne fragmenty dotyczące samych diamentów – ich historii, techniki szlifowania. I zgoda, to wplecenie elementów naukowych zapewne dodaje ksiażce waloru edukacyjnego, jednak niestety równocześnie mocno zaburza dynamikę akcji. Przez takie wstawki książka traci swoje tempo i trudno jest później przywołać zainteresownaie i ponownie zanurzyć się w akcji. Momentami, podczas lektury "Diamentu śmierci", czułam się też trochę zagubiona. Autor dość swobodnie przemieszcza swojego bohatera w różne lokalizacje i nie zawsze jest to jasne jak i dlaczego nasz bohater pojawił się w jednej z nich.
Książka Matthew Harta to powieść sensacyjna, raczej z gatunku tych krótkich, które dostarczają rozrywki, ale nie pozostają na dłużej w pamięci. Poszukując lekkiej, sensacyjnej historii, przy tej książce możecie się śmiało zatrzymać. Czyta się ją szybko, a poza wspomnianymi mankamentami nie drażni, nie rozczarowuje poprowadzeniem głównych wątków.
Zakończenie książki może zaskczyć, co oceniam bardzo pozytywnie. Doceniam także fakt, że nasz główny bohater nie posiada żadnych supermocy, więc opowiedziana historia może uchodzić za dość realistyczną. Na pewno autor ma potencjał, więc z chęcią będę się przyglądała jego rozwojowi na rynku literackim. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to być może już wkrótce na dobre w literaturze zagości bohater z iście bondowskimi przygodami. A wiadomo, że dobrej sensacyjnej historii nigdy za wiele.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Matthew Hart "Diament śmierci" Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2021
Komentarze