„Aryskotraci” to jedna z moich ulubionych bajek z dzieciństwa, więc – wiedziona sentymentem – zainteresowałam się tym komiksem, który ma przybliżyć dzisiejszym najmłodszym tę piękną opowieść. Czy umiejętnie?
Wydawca opisuje tę komiksową adaptację „Aryskotratów” jako przeznaczoną dla małych i dużych czytelników. Opisuje fabułę następująco: „Duchessa i jej małe kocięta to oczka w głowie madame Adelajdy – eleganckiej i majętnej damy o wielkim sercu. Gdy jednak pani czyni je spadkobiercami swojego majątku, chciwy lokaj Edgar postanawia pozbyć się konkurencji. Na szczęście z pomocą kotom przychodzi czarujący dachowiec Tomasz O’Malley”.
Komiks ma idealną długość, bo 64 strony. Nie skraca nadto historii, a jednocześnie taką objętością nie powinien przytłoczyć początkujących czytelników. Rozmieszczenie ilustracji z tekstem jest bardzo intuicyjne, więc czyta i ogląda się bardzo łatwo. Ilość tekstu wydała mi się wyważona, a obrazki odpowiedniej wielkości i czytelne. Można bez trudu przyjrzeć się klasycznym rysunkom z bajki z lat, w których animacje były naprawdę pięknie rysowane, detaliczne i iście malarskie.
Pomysłowa wydała mi się struktura książeczki, która zawiera nie tylko historię obrazkową, ale też spis postaci z krótkimi notkami na początku oraz ilustracje z najważniejszymi momentami – być może jako sugestię co do tego, które momenty warto dogłębniej omówić z dziećmi po lekturze. Ewentualnie można to potraktować jako album z obrazkami, który – krótko mówiąc – wygląda naprawdę pięknie.
Publikacja świetnie przekłada fabułę „Aryskotratów” z ekranu na papier. Choć nie wszystko z filmu trafiło na strony komiksu, treściowo nic wartościowego nie ucieka, klimat zdecydowanie nie ucierpiał. Wartości, takie jak oddanie, bliscy, przyjaźń i miłość oraz to, że nie pieniądze, a wnętrze jest najważniejsze, odpowiednio podkreślono. Książeczka budzi wiele emocji i potrafi wzruszyć. „Aryskotraci” sławi ponadczasowe cnoty i promuje godne naśladowania postawy, ale też bawi. Pocieszne kocięta, śmieszne gąski zostały bowiem przeniesione z filmu 1:1. Charakter postaci nie umknął i choć „zatrzymane” w obrazkach, bez piosenek, i tak bez trudu zdobywają serca.
Komiks uważam za świetny dla najmłodszych, czy to do wspólnego czytania ze starszymi, czy już do samodzielnej lektury. Publikacja nie tylko przenosi piękną bajkę na papier, ale jest też „pomocą wychowawczą”. Zarówno dziecko, jak i rodzic, wyniesie coś z tej lektury, jestem tego pewna i tytuł szczerze polecam.
Kinga Żukowska
Le Bornec Didier, Dell’Amore Silvia, Cortes Mario, „Disney klasyczne baśnie. Aryskotraci”, Story House Egmont, 2025.
Komentarze