„Dlaczego nie jestem ateistą”, jest to połączenie zarówno informacji już znanych, jak i nowatorskich, które otwierają nam spojrzenie na zupełnie nowe sprawy. Opowieść oparta na faktach, jak i gdybanie o ludzkich postawach i przemyśleniach. Jest tu także krytyka ateistów i ich rzekomej „biblii”, czyli książki Richarda Dawkinsa „Bóg urojony”, ale i nie brak przytyków do Kościoła i księży. Jest też próba wytłumaczenia czytelnikom, dlaczego autor postanowił stać się głęboko wierzącym, i dlaczego ta wiara jest bardziej na jego zasadach, niż ustanowionych przez hierarchów kościelnych.
„Dlaczego nie jestem ateistą” wobec powyższego trudno zaklasyfikować. Nie ukrywam, że czytając zapowiedź książki, miałam nadzieję otrzymać powieść, o głęboko wierzącym mężczyźnie, ojcu, który pokaże mi, jakie życie i rodzina, stanowią piękno. Opowie mi o trudnościach, jakie musiał pokonać, by cieszyć się w pełni rozmowami z Najlepszym Przyjacielem i wskaże mi drogę, jak można tego dokonać. Niestety, muszę przyznać, że Marek Lipski, choć specjalista w dziedzinie sprzedaży i wywierania wpływu na ludzi, nie potrafił mi sprzedać swego dzieła. Nie jest to pełna argumentów rozprawka o tym, dlaczego Bóg istnieje, nie jest to też jednak w pełni satysfakcjonujące tłumaczenie, dlaczego lepiej wierzyć, niż pozostać ateistą. Bez wątpienia, związane z tą publikacją były odpowiednie motywy, chęć podzielenia się ze światem własnymi przeżyciami i swoją drogą odkrywania Boga, ale ten produkt do mnie nie przemawia. Pocieszam się, że tak właściwie to nie do końca o to chodzi, by komuś coś wcisnąć i myślę, że nie to było zamierzeniem autora. Chodziło prawdopodobnie o zaprezentowanie pewnych racji, postawienie kilku jakże ważnych pytań, zaprzeczenie utartym tezom, czy też po prostu przedstawienie własnej historii, która być może stanie się dla kogoś źródłem zmian. Mnie jednak czegoś zabrakło, czegoś, co wyróżniłoby tę książkę, spośród innych o podobnej tematyce.
Marek Lipski w publikacji, snuje opowieść o własnym życiu i o tym, jak zawarł z Bogiem układ. W zamian za dobrą żonę, pracę i pieniądze, zobowiązał się być dobrym człowiekiem, co oczywiście, jak to w życiu bywa, nie do końca mu się udało. Według autora, człowieka gubi najczęściej potrzeba uznania, akceptacji oraz potrzeba trafności spostrzeżeń. Te trzy najsilniejsze potrzeby sprawiają, że człowiek staje się niewolnikiem wpływu społecznego. Z tym właśnie postanowił walczyć dla dobra rodziny-żony i dzieci, którzy najbardziej cierpieli na jego zaślepieniu. Rozpoczął własne poszukiwanie prawdy, poprzez Biblię i zaczął doceniać to, co go otacza. Przyjął za pewnik, że Bóg musi istnieć i będzie otaczać go swoją opieką w zamian za to, że będzie on w niego mocno wierzyć i kochać, a także, że będzie miłować swoich bliźnich.
Na co warto zwrócić uwagę, czytając tę publikację? Z pewnością dużo do myślenia daje stwierdzenie: „Gdybym żył ze świadomością, że Boga nie ma, że cały świat, wszystko jest bezcelowe, to i tak moje życie byłoby gorsze od tego, w którym mam nadzieję” (że Bóg jest i czeka mnie życie wieczne). Wynika z tego, że lepiej wierzyć w Boga, bo może okazać się, że jednak istnieje, a wtedy w dniu sądu ostatecznego, ateiści wiele mogą na tym stracić.
Drugą kwestią, nad którą warto się zastanowić, to teoria Lipskiego, że jeżeli Kościół i jego zasady nas zniechęcają, w obliczu choćby aktów molestowania wśród księży, czy innych wyskoków, o których codziennie donoszą media, to nie powinniśmy odrzucać wiary, całej religii. Powinniśmy szukać wtedy własnej drogi do Boga. Pytanie tylko, czy niechodzenie na msze święte i brak uczestnictwa w rytuałach kościelnych, którym powinniśmy podlegać jako wierzący, nie zamknie nam drogi do życia wiecznego?
Trzecim aspektem, na który również warto zwrócić uwagę, to odrzucenie przez autora takich pojęć, jak: dobro ludzkości, dążenie do prawdy, miłość do ojczyzny i poświęcenie się tylko rodzinie, a nie całemu światu, bo wtedy cały wysiłek pójdzie na marne.
Tak jak wspominałam wcześniej, niektóre stwierdzenia Marka Lipskiego, są już znane i akceptowane. Niektóre mogą zbulwersować, zastanowić, odrzucić. Mogą wywołać także dyskusję z ateistami, którzy zapewne nie będą zgadzać się z postawionymi im zarzutami. Niemniej jednak, książka „Dlaczego nie jestem ateistą”, musi być przestudiowana przez każdego indywidualnie, gdyż do tego typu publikacji, nie da się albo zachęcić, albo zniechęcić. Kwestia wiary, jej pojmowania, jej przedstawiania i interpretowania, nie od dziś budzi wiele kontrowersji. Każdy człowiek, ten sam tekst, jest w stanie przetłumaczyć w inny sposób i wedle swojego światopoglądu. I nie można z tym polemizować, bo każdy ma prawo do własnego zdania i własnej historii. Tak jak Marek Lipski. A to czy jego opowieść, zostanie właściwie (czyli zgodnie z jego zamierzeniem) odebrana przez czytelników i czy wniesie do ich życia zmiany, niech zdecydują sami zainteresowani.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Marek Lipski, „Dlaczego nie jestem ateistą”, Wydawnictwo NIEATEISTA, Warszawa 2011
Komentarze