Kto powiedział, że główny bohater książek dla kobiet musi być miły, mieć nieskazitelną duszę i gołębie serce? Nikt. Do tego sprawdzonego schematu przyzwyczaili nas pisarze. Zamiast starać się wprowadzić innowacje, zwykle wolą iść na łatwiznę. Tego sztampowego podejścia postanowiła wyprzeć się Alina Krzywiec. Jej najnowsza powieść „Długa zima w N.” łamie trendy panujące w kobiecej literaturze. Ale czy obrana przez autorkę droga okazała się drogą do sukcesu?
Maria B., wydawać by się mogło, powinna być kobietą spełnioną – ma dom w małym miasteczku, kochającego męża, dziecko, ale ją takie stereotypowe życie uwiera. To typowa egoistka, która nie liczy się z uczuciami najbliższych, nie udaje kochającej żony, matki, córki ani siostry. Do męża zwraca się z pogardą, zdradza go, dziecko traktuje jak siódme koło u wozu, matkę jako zło konieczne, a problemy siostry ma głęboko w ostatnim odcinku przewodu pokarmowego. Umawia się na randki z mężczyznami poznanymi na czatach, ale bynajmniej nie w celu szukania nowej miłości. Przyczyna jest iście prozaiczna – namiętny seks. Autorka pokusiła się więc o niezwykle grząski grunt, po którym trzeba bardzo delikatnie i rozważnie stąpać. Negatywny główny bohater może przecież nie przypaść czytelnikowi do gustu. Zwykle czytelnik chce się z nim utożsamiać, współczuć mu, albo chociaż lubić, w tym przypadku nie jest to możliwe. Autorka sięgnęła więc po inne narzędzie – zafascynowanie czytelnika. Udało jej się, Maria rzeczywiście fascynuje. Niebanalna, kolorowa i niejednoznaczna postać na długo utkwi w pamięci. Intrygujący bohater, pierwszy warunek sukcesu – spełniony.
Poza Marią jest jeszcze jeden ciekawy, a zarazem kolejny, negatywny bohater – listonosz Mariusz K., człowiek ciekawski i wyrachowany. Zamiast sumiennie roznosić pocztę, czyta losowo wybraną korespondencję. Tym sposobem trafia na list Marii. Jego zawartość jest zapalnikiem dla ciekawe fabuły. Wnętrze niepozornej koperty połączy tych dwoje w dwuznacznej relacji. Który z bohaterów ostatecznie wygra toczącą się między nimi psychologiczną grę? Tego nie mogę zdradzić.
Zdradzić jednak muszę, że swoją psychologiczną grę z powieścią wygrała autorka, która konsekwencją udowodniła, że można wyjść poza przyjęte ramy. Interesująca fabuła i nietuzinkowe zakończenie, czyli dwa kolejne i jednocześnie ostatnie warunki sukcesu – spełnione. Autorce udało się stworzyć atrakcyjną powieść, stroniąc od utartych szablonów. Odwaga z pewnością zostanie nagrodzona przez czytelników.
Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zachęcić do przeczytania tej innowacyjnej propozycji, wyróżniającej się spośród rozlicznych pozycji ckliwej, kobiecej literatury. Rzetelnie uprzedzam, książka do lekkich nie należy, ale uruchomienie szarych komórek podczas lektury nikomu jeszcze nie zaszkodziło i na pewno nie zaszkodzi.
Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)
Alina Krzywiec, „Długa zima w N.”, Warszawa, Świat Książki, 2013
Komentarze