„Do ostatniej kropli krwi” - recenzja

Recenzja książki „Do ostatniej kropli krwi”.
Jego świat to mafijne porachunki i walki w podziemiu, ona nigdy nie musiała się martwić o pieniądze. Opis „Do ostatniej kropli krwi” brzmi jak kolejna banalna historia miłosna, ale czy faktycznie tak jest?

Sięgając po „Do ostatniej kropli krwi” spodziewałam się lekkiego czytadła na wieczór, romansu ze scenami dla dorosłych i sztampowej historii, która dostarczy mi niezbyt wysublimowanej rozrywki. Okazało się jednak, że moje pojęcie o książce Moniki Cieluch było bardzo błędne, o czym przekonałam się już po kilkunastu stronach powieści.

„Do ostatniej kropli krwi” opowiada historię Leo i Nasturcji. On pochodzi z patologicznej rodziny, dopiero co wyszedł z więzienia i nie potrafi wyzbyć się swojego nałogu, którym jest… zapach świeżej krwi. Ona jest wrażliwą fotografką, dziewczyną, której nigdy niczego nie brakowało. Mimo że pochodzą z różnych światów, coś ich do siebie przyciąga. Z pozoru ta fabuła to nic oryginalnego, ot historia, jakich pełno, wręcz banalna. Nic jednak bardziej mylnego, nie dajcie się zwieść pozorom. Książka Moniki Cieluch to prawdziwy powiew świeżości.

Romans Leo i Nasturcji jest faktycznie wątkiem głównym, wokół którego toczy się cała historia, nie dominuje on jednak nad całością. Tym, co odróżnia „Do ostatniej kropli krwi” od innych książek tego typu, jest skupienie się na Leo, który pomimo że jest niegrzecznym chłopcem, to nie jest zidiociałym troglodytą. Nasturcja jest w jakiś sposób zepchnięta na drugi plan i autorka skupiła się głównie na przedstawieniu nam życia, również tego wewnętrznego, swojego męskiego bohatera. Postać jest zbudowana wręcz fantastycznie, z ogromną konsekwencją i realizmem. Wraz z kolejnymi rozdziałami poznajemy historię Leo, dzięki czemu bez problemu możemy wczuć się w jego sytuację. To postać złożona, niebanalna i intrygująca. Cieluch w świetny sposób ukazała mechanizmy funkcjonowania młodych ludzi, którzy ze względu na swoją przeszłość są zdani sami na siebie, co niestety często zostaje wykorzystane przez niewłaściwych ludzi.

W sercu Leo trwa ciągła walka między pragnieniem normalnego życia i wiarą, że jest ono dla niego osiągalne, a demonami przeszłości, które w bolesny sposób uświadamiają mu, że niezależnie od jego starań nie uda mu się odmienić swojego losu. Niezwykle fascynujące jest to, jak wielowarstwową postać stworzyła autorka - z jednej strony główny bohater ewidentnie dobrze się czuje w roli agresora, a z drugiej strony gdzieś głęboko w środku siedzi w nim mały chłopiec, który marzy jedynie o tym, żeby być kochanym.

„Do ostatniej kropli krwi” nie jest zwykłym romansem, choć nie brak tutaj bardzo dobrych scen łóżkowych i miłości. To powieść o bardzo trudnym dzieciństwie, traumach i pokrętnych ścieżkach, które często prowadzą nas w ciemność. To historia ludzi, którzy zapędzeni w kozi róg czują, że muszą walczyć – zarówno dosłownie, jak i w przenośni, po to, aby przeżyć. Nie da się ukryć, że autorka zrobiła porządny research i włożyła dużo serca w swoją powieść, napełniając wszystkie sceny, zarówno te erotyczne, jak i opisujące walki Leo, niesamowitym realizmem.

Książka ta jest także wyjątkowo dobra pod względem stylistycznym. Nie tylko bohaterowie są świetnie skonstruowani, autorka także bardzo sprawnie prowadzi narrację i dialogi, a historia Leo i Nasturcji wciąga tak, że nie sposób się od niej oderwać – od pierwszej aż do ostatniej strony.

Joanna Adamski
(joanna.adamski@dlalejdis.pl)

Monika Cieluch, „Do ostatniej kropli krwi”, Wydawnictwo Amare, Gdynia, 2021



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat