„Dobra zła dziewczyna” – recenzja

Recenzja książki „Dobra zła dziewczyna”.
„Czasami złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom, więc dobrzy ludzie muszą robić złe rzeczy”.

„Dobra zła dziewczyna” to thriller psychologiczny autorstwa Alice Feeney. Historia pisana jest z perspektywy czterech kobiet: Edith, Clio, Patience i Frankie. Szybko okazuje się, że ich losy są ze sobą mocno powiązane. Jak to możliwe?

Wydarzenia w powieści toczą się właściwie wokół jednej osoby, osiemdziesięcioletniej Edith, która zostaje umieszczona przez córkę, Clio, w domu spokojnej starości. Staruszką zaczyna opiekować się Patience, młoda dziewczyna. Pomiędzy nimi rodzi się przyjaźń. Czwartą bohaterką thrilleru jest Frankie, od której rok wcześniej uciekła córka. Niespodziewanie dochodzi do morderstwa kierowniczki domu opieki. Kto mógł dopuścić się tak straszliwej zbrodni? Dlaczego Clio od lat żywi głęboki żal do matki? Czy Patience to na pewno prawdziwe imię dziewczyny? Z jakiego powodu córka uciekła od Frankie? Odpowiedzi na te pytania uzyskacie podczas lektury.

Motywem przewodnim powieści jest porwanie dziecka w supermarkecie dwadzieścia lat wcześniej. Autorka stopniowo wprowadza czytelnika w rzeczywistość, w jakiej żyją bohaterowie. Historia jest, jak na thriller psychologiczny przystało, dosyć zagmatwana, choć losy bohaterek na dobre zaczynają przeplatać się dopiero w połowie powieści. Nie ukrywam, że kilka razy zgubiłam wątek i musiałam wracać do przeczytanego już fragmentu.

Wykreowane przez Alice Feeney postaci zostały przedstawione bardzo przekonująco. Czytelnik ma możliwość poznać ich życie prywatne, które nie jest związane  bezpośrednio z akcją powieści. Na początku dość osobliwe może wydawać się to, że Frankie zawsze liczy kroki, niezależnie od tego, co jest celem jej wyprawy. Dopiero później okazuje się, że jest to trauma wywołana zamykaniem przez matkę. Analogicznie postać Clio wydawała się bez wyrazu, jednak to przez skrywany od lat ból, smutek i tęsknotę za rodziną, której nie udało jej się stworzyć.

Kilka razy zdarzyło się niepotrzebne, moim zdaniem, rozbijanie dłuższego fragmentu na dwa krótsze. Prawdopodobnie celem autorki było zbudowanie większego napięcia u czytelnika, jednak np. część o kocie skaczącym po pianinie nie jest na tyle zaskakująca, żeby ją rozdzielać. Imię kierowniczki domu spokojnej starości, Joy, zostało przetłumaczone jako „szczęście”, co jest nieprawidłowe, ponieważ oznacza to „radość”. Co więcej, zdziwiło mnie, że jedynie we fragmentach oznaczonych jako „Patience” występuje narracja pierwszoosobowa; w pozostałych autorka zdecydowała się wykorzystać narrację trzecioosobową. Trudno powiedzieć, jaki cel jej przyświecał, jednak dla mnie nie jest to zabieg dobry, gdyż narracja powinna pozostać jednolita.

„Dobra zła dziewczyna” to książka z ogromnym potencjałem, który nie został do końca wykorzystany. Fabuła była bardzo, nawet za bardzo, zagmatwana, aż do tego stopnia, że trudno byłoby mi w nią uwierzyć, tym bardziej że akcja trwa właściwie kilka dni. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to pozycja godna uwagi. Jeśli szukacie książki, od której chcecie zacząć przygodę z thrillerem, serdecznie polecam. 

Joanna Karbownik
(joanna.karbownik@dlalejdis.pl)

Alice Feeney, „Dobra zła dziewczyna”, Wydawnictwo Czwarta Strona, Poznań, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat