„Dogonić marzenia” – recenzja

Recenzja książki „Dogonić marzenia”.
Strach przed ewentualną porażką potrafi nas sparaliżować i zamrozić w miejscu tak, że choćbyśmy tkwili właśnie w głębokim dole z ryczącymi lwami i skorpionami, nie będziemy chcieli wykonać ani jednego kroku, by ten dół opuścić.

Co zrobić, by jednak znaleźć w sobie odwagę i stawić czoła naszym największym lękom?

Powieść plus poradnik dla zagubionych? Teoretycznie coś takiego ma oczywiście rację bytu. Nie zawsze jednak takie książki trafiają do serc czytelników i są łatwe w odbiorze. Z takim nieco „trudniejszym” literackim egzemplarzem mamy do czynienia w przypadku książki autorstwa Małgorzaty Tarczyńskiej pod tytułem „Dogonić marzenia”. Idea? Genialna. Historia? Ciekawa. Główna bohaterka? Myślę, że wiele osób mogłoby postawić się na jej miejscu lub przybić z nią piątkę. Wydawałoby się, że powieść wydana przez Novae Res skazana jest na stuprocentowy sukces. Trafia do serca, niesie ze sobą bardzo ważny przekaz. Jest jednak jedno „ale” – sposób, w jaki autorka połączyła powieść i psychologiczne porady nie każdemu może przypaść do gustu. Aczkolwiek zacznijmy od początku. O czym jest opisywana przeze mnie książka?

Na kartach publikacji czeka na nas dwudziestoośmioletnia Magda – pracownica dużej korporacji, w której mobbing i słowna przemoc ze strony przełożonej są na porządku dziennym. Zmęczone ciągłym stresem i strachem ciało młodej kobiety w końcu nie wytrzymuje i odmawia posłuszeństwa swojej właścicielce – główna bohaterka ląduje w szpitalu. Na jej salę trafia Danusia, pogodna osoba z dużym bagażem doświadczeń, która pomaga odkryć Magdzie jej prawdziwe powołanie i daje wskazówki, jak dziewczyna może wprowadzić swoje życie na prawidłowy tor. Ogromne pokłady lęku, które skrywają się w zakamarkach serca młodej pacjentki, uparcie odciągają ją od jej marzeń, jednak stopniowo zaczynają ulegać pod naciskiem dochodzących powoli do głosu ukrytych pragnień naszej bohaterki.

Przyznaję, powieść Małgorzaty Tarczyńskiej to ogromna kopalnia wiedzy, która otwiera oczy na nasz świat wewnętrzny i popycha nas do przodu – w pogoni za naszymi marzeniami. Autorka pokazuje nam, co tak naprawdę jest ważne i na czym warto się skupić w pierwszej kolejności. Myślę, że nawet najbardziej wymagający czytelnicy mogą przymknąć oko na pewne małe niedociągnięcia. W tym przypadku przekaz ukryty między wierszami jest o wiele cenniejszy niż kwieciste opisy i płynne przejścia między akapitami.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Małgorzata Tarczyńska, „Dogonić marzenia”, Wydawnictwo Novae Res 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat