Alicja Masłowska-Burnos uśpiła moją czujność. Początek najnowszej powieści tej nieobliczalnej autorki trochę mnie rozczarował. Typowa historia miłosna – dwie dusze spotykają się przypadkowo i od tego momentu nie mogą bez siebie żyć. Banalne, prawda? To była jednak zasłona dymna, bo autorka nagle skierowała moją uwagę zupełnie na inne tory. Śmierć, miłość, tajemnica z przeszłości i metafizyka, której zupełnie się nie spodziewałam. To wszystko trochę mnie oszołomiło, zaskoczyło i pozostawiło rozdartą duszę.
„Dojrzałość wzruszeń” przypomina odrobinę krótką sagę rodzinną. Poznajemy mroczną przeszłość przodków głównego bohatera – Marcina. Jaką tajemnicę skrywała ukochana babcia Zofia i czy przewrotny los pozwoli na jej odkrycie? Alicja Masłowska-Burnos od pewnego momentu prowadzi fabułę na dwóch płaszczyznach czasowych, co dodaje powieści niebywałego klimatu. Jeśli dodamy do tego klątwy, egzorcyzmy, czy praktyki okultystyczne, to otrzymamy bardzo oryginalną opowieść z uniwersalnym przesłaniem o wartości życia i człowieczeństwa.
„Dojrzałość wzruszeń” wprowadza czytelnika w stan osłupienia, zmuszając do refleksji i wzbudzając lawinę myśli i uczuć. Zbyt pragmatyczni czytelnicy mogą czuć się przytłoczeni ilością zdarzeń paranormalnych oraz zbiegów okoliczności. Sama chwilami przecierałam oczy ze zdumienia. Jednak ten ciekawy zabieg literacki sprawił, że zwykła powieść obyczajowa nabrała rumieńców i zyskała nowy wymiar. Zdecydowanie jest to lektura dla odważnych, żądnych nowych doznań. Czytelniku, jeśli w literaturze szukasz nieszablonowych rozwiązań, to najnowsza powieść Alicji Masłowskiej - Burnos będzie idealnym wyborem. Dla miłośników bezpieczeństwa to może być jednak zbyt wiele.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Alicja Masłowska-Burnos, "Dojrzałość wzruszeń", Warszawa, Wydawnictwo Lira, 2019
Komentarze