„Dom na Wygonie” – recenzja

Recenzja książki „Dom na Wygonie”.
Kolejne przygody i perypetie kobiet z rodziny, której początki związane są z drewnianą chatą w samym sercu Puszczy Białej. Kto jeszcze pojawi się w życiu Stanisławy, Marianny i Nadziei?

Trzecia część sagi rozgrywa się w latach 1973 – 1980 w mazurskim Mrągowie i okolicach. Tłem opowieści są prawdziwe wydarzenia, wokół których przewijają się autentyczne postacie. Kobiety, które chcą przeżyć swoje życie jak najbliżej natury, zostają uwięzione w ciężkich realiach PRL. Towarzyszą im kolejki, wielki kryzys oraz trudności ze zdobyciem towaru, a także lęk przed tym, aby komu zaufać i co można powiedzieć głośno. Czy można zaufać komuś innemu, czy jedynie członkom własnej rodziny? Marianna od czasu śmierci męża, działacza partyjnego, samodzielnie stawiała czoła codzienności. Teraz jednak w jej życiu pojawia się promień nadziei na lepsze życie. Jej mąż osierocił nastoletnią córkę Nadzieję, która dorastając wymyka się spod kontroli matki. Dodatkowo Marianna zaczyna mieć poważne obawy co do rodzinnego biznesu. W pewnym momencie w jej życiu pojawia się nowy mężczyzna. Czy po tylu latach będzie potrafiła jeszcze kogoś pokochać? Czy potrafi podzielić swoje życie na dwoje?

„Dom na Wygonie” jest najnowszą powieścią Katarzyny Enerlich o trzech kobietach bardzo różnych, a jednak tak samo walecznych i odważnych dzięki ich powiązaniu z naturą. Tak jak natura, te kobiety również przetrwają każdy czas i zrobią wiele, by iść własną drogą. W porównaniu do poprzednich części - „Akuszerki z Sansburga” i „Ziela Marianny” - uważam, że mniej wyczuwalny jest tutaj klimat Mazur i atmosfery tych terenów. W poprzednich częściach sagi można było bardziej poczuć magiczny klimat, aromat ziół i natury. Efektem tego może być inny czas i akcja powieści, który ma miejsce głównie w PRL-owym Mrągowie, a nie jedynie na wsi. Zdecydowanie pozytywnym elementem tej części jest zwrócenie uwagi na kwestie takie jak nieporozumienia w rodzinie i alkoholizm. Autorka doskonale przedstawiła sytuację, jak może się zmienić człowiek uzależniony od alkoholu oraz jak może to wpłynąć na relacje w rodzinie.

Podsumowując, „Dom na Wygonie” jest lekką i przyjemną pozycją, po którą warto sięgnąć. Książkę czyta się szybko i lekko, ale nie spodziewajcie się w niej wielu nowych zwrotów akcji, tylko bardziej powtórzenia takich wątków jak niechciana ciąża czy niezdecydowanie w kwestiach miłosnych.

Ewelina Makoś
(ewelina.makos@dlalejdis.pl)

Katarzyna Enerlich, „Dom na Wygonie”, Wydawnictwo MG, Kraków, 2021.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat