„Dom nieba i oddechu. Księżycowe miasto”-recenzja

Recenzja książki „Dom nieba i oddechu. Księżycowe miasto”.
Po raz kolejny Sarah J. Maas zabiera swoich czytelników w niezapomnianą wyprawę do świata „Księżycowego miasta”. Tym razem jest to świat cyklu pt. „Dom nieba i oddechu”, będący wciągającym spotkaniem z twórczością jednej z najpopularniejszych autorek Young Adult.

Sarah J. Maas  nie zdobyła tak ogromnej popularności z powodu skomplikowanych psychologicznie portretów swoich bohaterów, wyrafinowanych dialogów, czy też wielowymiarowego przesłania. Jej książki to kawałek porządnie skrojonej fantastyki, bez zadęcia i przesadnych aspiracji, który po prostu dobrze się czyta. Nie inaczej jest z tą częścią, w której poznajemy dalsze losy dobrze znanych nam już bohaterów.

Na scenę ponownie wkraczają : Bryce Quinlan, księżniczka Fae i jej ukochany Hunt Athaler, para, która za wszelką cenę próbuje się odnaleźć w nowej dla siebie rzeczywistości. Oczywiście, w przypadku tej pary, nie może obejść się bez komplikacji, wynikających między innymi z moralnych wyborów naszych protagonistów. Działaniom niezwykłej dwójki dzielnie sekundują znani nam z poprzednich części, przyjaciele. Intryga jest mocno pogmatwana, ale pisarka trzyma ją w ryzach, bez zbytniego kombinowania, co często zdarza się w przypadku twórców wielotomowych cykli. Trzymam kciuki, żeby ten stan utrzymał się również w kolejnych częściach.

Akcja pędzi wartko, już od tajemniczego i wciągającego prologu, pozwalając na rozwinięcie charakterów postaci wprowadzonych w poprzednich częściach. Bardzo dobrze wypada tutaj Bryce, wykreowana na silną i niezależną kobiecą postać wzbogacającą całą sagę. Dobrze także wypada świat przedstawiony, niezbyt może bogaty w szczegóły, ale idealnie pasujący do bohaterów i akcji. Okrutna i brutalna rzeczywistość w której żyją bohaterowie nie jest przytłaczająca z powodu solidnej dawki humoru, którą autorka wplata w narrację.

Być może nie wszystkim przypadnie do gustu tom pełen przemocy, wulgaryzmów i dwuznacznych scen, ale fani twórczości amerykańskiej pisarki na pewno będą usatysfakcjonowani kolejnym spotkaniem z twórczością Sarah J. Maas, udowadniającą po raz kolejny, że jest swoistą solidną marką wśród twórców YA. Z niecierpliwością zatem będę wyczekiwać kolejnego spotkania  w  Księżycowym Mieście.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Sarah J. Maas, „Dom nieba i oddechu. Księżycowe miasto”, Uroboros, Warszawa 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat