„Dom obok” Klaudia Muniak – recenzja

Recenzja książki „Dom obok”.
Oto książka, której główne bohaterki – a wraz z nimi czytelnicy – sądzą, iż rozgryzły sprawę. Tylko czy aby na pewno?

Długo nie czytałam kryminału. Jeszcze dłużej nie czytałam dobrego kryminału. Dzięki tegorocznej nowości Klaudii Muniak – książce tajemniczo i kusząco nazwanej „Dom obok” – miałam przyjemność zmienić oba te fakty. Po lekturze jestem nie tylko zadowolona, ale także zaintrygowana jeszcze bardziej niż na początku, kiedy dopiero otworzyłam książkę. To bowiem, co wydarzyło się na końcu… Ale zacznijmy od początku.

„Dom obok” to powieść dwuwątkowa: z jednej strony o porwanej i torturowanej starszej siostrze, z drugiej strony o poszukującej zaginionej młodszej siostrze. Naprzemienne rozdziały zapoznają czytelników z sytuacją obu dziewczyn. Tu warto zaznaczyć, że sytuacja pierwszej z nich jest nie do pozazdroszczenia – Muniak zdecydowała się wprowadzić do opowieści krwawą masakrę, co moim zdaniem jest atutem książki. Krwawy wątek zwraca uwagę na fakt, że zupełnie nieoczekiwane rzeczy dzieją się… no właśnie, nieoczekiwanie. Jedna na – mam nadzieję – miliony kobiet zostaje uprowadzona w biały dzień i poddawana absurdalnym torturom czy więziona latami w piwnicy jako własność porywacza. Po prostu czasem się to dzieje, i o tym przypomina książka.

Przez większość książki czytelnicy nie mają żadnej wątpliwości, kto w opowieści jest tym złym. Po pierwsze mamy dostęp do myśli dziewczyn wypowiadających się w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Po drugie możemy śledzić to, co mówią do innych osób (zresztą starsza siostra zwraca się bezpośrednio do swojego oprawcy). Po trzecie wszystkie sytuacje dziejące się dookoła zdają się potwierdzać założenie dziewczyn. W czym zatem tkwi problem? W zakończeniu. Najpierw czytelnicy dostają wiadro lodowatej wody na głowę, a chwilę później Muniak wręcza im suszarkę – bo może jednak się nie pomylili.

Bardzo, bardzo żałuję, że o książkach nie dyskutuje się w internecie tak jak o filmach na przykład na Filmwebie. Tuż po zakończeniu czytania „Domu obok” szukałam recenzji zawierających przemyślenia na temat finału, jednak wszystkie teksty, na które trafiłam, to po prostu pobieżne zachwalanie lektury bez szczegółów. Ogólne zachwyty bez konkretów i analizy sytuacji. A ja bym chciała wiedzieć, bo nie wiem! Marzy mi się rozłożenie z kimś tej historii na czynniki pierwsze i dyskutowanie o możliwościach.

No cóż, chyba zostanę niepocieszona. Sam fakt jednak, że odczuwam potrzebę przedyskutowania z kimś opowieści, uważam za plus. „Dom obok” mnie poruszył i zachęcił do analizy. Uważam zatem, że Muniak wykonała świetną robotę.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Klaudia Muniak, „Dom obok”, Czwarta Strona, Poznań, 2023.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat