Są książki, które z założenia przyporządkowujemy do danego gatunku, nastawiając się na pewien poziom – i nic więcej. Tym większe jest nasze zdziwienie, gdy okazuje się nagle, że książka zmienia nasz sposób postrzegania rzeczywistości, szokuje, dziwi. A przede wszystkim, gdy okazuje się, że normy, na które czekaliśmy, zostają przekroczone kilkukrotnie. I tak właśnie jest z książką „Dom na plaży”.
Anne Calloway to dziewczyna na progu dorosłego życia. Po skończeniu szkoły pielęgniarskiej jedyne, co ją czeka, to ślub z poważanym Gerardem i dalsze życie w luksusach. Choć tego po sobie nie pokazuje, Anne oczekuje czegoś więcej – nie jest pewna swoich uczuć, nie chce być zamknięta w złotej klatce. Wraz z przyjaciółką, Kitty Morgan, decyduje się na wyjazd na wyspy południowego Pacyfiku, by porzucić luksusy, którymi od dzieciństwa była otaczana, i wesprzeć jako pielęgniarka żołnierzy oraz ludność cywilną na froncie. Tam, zupełnie niespodziewanie i wbrew sobie, zakochuje się bez pamięci. Czy dane jej jednak będzie, aby to Westry, miłość jej życia, towarzyszył jej na dalszej drodze?
Z jednej strony sens książki jest bardzo prosty: w życiu nie zawsze dostajemy to, czego pragniemy i na co zasługujemy. Autorka, Sarah Jio, pokazuje wpływ wojny na ludzi, którzy mają z nią styczność. Co sprawiło, że siostra Hildebrand każe oddawać dziewczętom ich nowo narodzone dzieci do adopcji? Który wojskowy zabił młodą, miejscową dziewczynę będącą w zaawansowanej ciąży? Dlaczego przyjaciele oddalają się od siebie w niedoli? Tłem ludzkich historii jest wojna – okrutna, niszcząca życie i marzenia, ale w swoim okrucieństwie dająca również nowe, piękne rzeczy, jak na przykład miłość.
„Dom na plaży” to nie debiut jego autorki, Sarah Jio – jednak jest to jedna z niewielu książek tej autorki, które doczekały się tłumaczenia na język polski. A szkoda, bo Jio pisze dokładnie tak, jak chce się czytać – lekko, wciągająco, bez denerwującej maniery. Kreuje bohaterów nieidealnych, z którymi każdy może się do pewnego stopnia utożsamić. Swoją opowieść prowadzi torami nieuniknionymi, ale również niekoniecznie przewidywalnymi.
Książkę w zasadzie czyta się jednym tchem. Trudno jest oderwać się od losów młodej dziewczyny, opowiadanych przez babcię wnuczce. Autorka bardzo sprawnie i praktycznie niezauważalnie wciąga nas w świat, w którym każda kobieta staje się Anne, kochającą do szaleństwa przystojnego i tajemniczego Westry’ego. To właśnie dzięki temu historia „Domu na plaży” jest tak warta przeczytania – nie tylko jako historia miłosna, ale również jako obyczajowa opowieść z zaplecza wojny.
Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)
Sarah Jio, „Dom na plaży”, Kraków, Wydawnictwo Znak, 2014
Komentarze