Główna bohaterka, Charlie, podchodzi z bardzo bogatej i uprzywilejowanej rodziny, skrywającej jednak mroczną tajemnicę: przed laty jej olśniewająco piękna matka zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Dla jednych zniknięcie Grace było dowodem na jej materialistyczny stosunek do małżeństwa z potentatem nieruchomości, dla innych potwierdzeniem paskudnej natury tego drugiego, oskarżanego o przemoc wobec żony i zamieszanie w jej zniknięcie.
Charlie prowadzi pozornie sielankowe życie, jednak w chwili wstąpienia do tajnego stowarzyszenia trzęsącego elitarną szkołą, wszystko diametralnie się zmienia. Sekret goni sekret, pozornie błahe wydarzenia nabierają niesamowitej mocy, a zabawa w tajemnice przybiera naprawdę złowrogi obrót.
Autorce udało się stworzyć spójną opowieść o nieco pogubionej nastolatce z mrocznymi elitami w tle. Tak samo wiarygodnie Klehfoth przedstawia perypetie związane z dojrzewaniem, niezależnie od zajmowanej pozycji społecznej, jak i skomplikowaną intrygę kryminalną. Wysokie noty nieco obniża fakt, że rozwiązania zagadki czytelnik domyśla się już w połowie książki, ale nie przeszkadza mu to w cieszeniu się lekturą.
„Dom nad…” nie jest wielką literaturą, ale zgrabnie i niegłupio opowiedzianą historią, której lektury nie trzeba żałować ani w trakcie, ani po odłożeniu książki. Podkreślić jednak trzeba, że wątki obyczajowe zdecydowanie dominują nad tymi kryminalnymi, więc czytelnicy nastawieni na krwisty thriller mogą poczuć się nieco rozczarowani. Cała reszta jednak będzie się z pewnością dobrze bawić, niezależnie od tego, czy woli historie o knuciu i zepsuciu elit, czy też opowieści o kryminalnych zagadkach bogatych rodzin.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Elizabeth Klehfoth, „Dom nad Jeziorem Langely”, Świat Książki, Warszawa 2019
Komentarze