Jedna z polskich pisarek postanowiła zabrać nas w wyjątkową i zaskakującą podróż do Łodzi – w teraźniejszości i przeszłości.
Dlaczego zdecydowałam się sięgnąć po książkę „Dom sekretów” autorstwa Natalii Bieniek? Po pierwsze dlatego, że Łódź jest szczególnie bliska mojemu sercu. Uwielbiam przechadzać się łódzkimi ulicami, poznawać jej tajemnice i najlepiej skryte zakamarki, lubię podziwiać miejską architekturę i wysłuchiwać mało znanych historii o budynkach, parkach, ulicach i mieszkańcach tego wyjątkowego, choć niedocenianego miasta. Po drugie sam opis powieści bardzo mnie zaintrygował – stwierdziłam, że taka lektura nie może mi przejść koło nosa i zdecydowanie muszę zapoznać się z treścią tej tajemniczej książki. Jaka jest moja ocena? Jestem zachwycona! Wciągająca fabuła, ciekawi bohaterowie i porządna dawka humoru to to, co cenię sobie najbardziej w polskiej i zagranicznej literaturze. A co do samej historii – ogromnie cieszę się, że autorka nie poszła utartym szlakiem. Sięgnęła po niezbyt popularny motyw, który moim zdaniem może się okazać prawdziwym literackim strzałem w dziesiątkę. Czego chcieć więcej?
W jednej z łódzkich kamienic została naruszona konstrukcja i konieczny jest jej generalny remont. Wydawałoby się, że to dość typowa sytuacja – budynek w końcu ma swoje lata i ma prawo nie wytrzymać próby czasu. Problem jednak w tym, że w tym przypadku z pewnością nie mogło być mowy o „normalności”. Ściany kamienicy ujawniły makabryczną tajemnicę, wyjętą żywcem z najczarniejszych koszmarów, kryminałów i horrorów. Tym wyjątkowym odkryciem były… zwłoki. Jak się tam znalazły? Kim jest ofiara, a kto jest sprawcą? Jak doszło do tego wydarzenia? Kiedy miało ono miejsce? Dziesiątki pytań, a odpowiedzi brak. Sprawą rozwiązania tej tragicznej zagadki postanawia zająć się Dorota, sfrustrowana, zmęczona swym dotychczasowym życiem doktorantka, absolwentka wydziału historii na Uniwersytecie Łódzkim.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Natalia Bieniek, „Dom sekretów”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2020
Komentarze