„Dom tęsknot” to książkowa matrioszka, w której w każdej historii kryje się jeszcze jedna, a w niej jeszcze jedna. Wytoczona przez autora fabuła zmienia swój kierunek z współczesnej powieści na sagę rodzinną, potem z historycznego kryminału na wspomnienia z życia młodego chłopca. Wszystko to dzieje się w polsko-niemieckiej rodzinie; w tle powojenny Wrocław i tajemnice opuszczonej przez prawowitych właścicieli kamienicy. Żaden z wątków nie jest tak prosty, jak z pozoru się wydaje i poszczególnie niezależne od siebie elementy układają się w całość – mniej lub bardziej spójną. Życie bohaterów jest pełne tajemnic, które ujrzą światło dzienne w najbardziej niespodziewanym momencie lub pozostaną pogrzebane na zawsze, wraz z ich posiadaczami.
Wszystko to w jedną powieść zebrał Piotr Adamczyk. „Dom tęsknot” to jego dopiero druga wydana pozycja, jednak jest on autorem kilkuset reportaży i felietonów, przez kilka lat był redaktorem naczelnym „Słowa Polskiego”, co zapewne pozwoliło mu dopracować tak doskonały warsztat literacki. Nawet najlepsza historia nie sprzeda się, gdy będzie pozbawiona odpowiedniego zaplecza technicznego. Powieść Piotra Adamczyka jest napisana na wysokim poziomie, sprawiając że „Dom tęsknot” automatycznie awansował na szczyt mojej listy ulubionych polskich książek. Czytając ją bez wysiłku przeniesiemy się do świata dorastającego Piotra – syna Niemki, pozostałej po wojnie we Wrocławiu i byłego partyzanta, próbującego odnaleźć swoje miejsce na świecie.
Myślę, że książka Adamczyka, to tak naprawdę powieść o kamienicy. Jeśli wierzycie, że niektóre domy żyją, oto potwierdzenie. Owszem, budynek jest pełen mieszkańców o bardzo kolorowych charakterach, każdy z nich ma mnóstwo interesujących historii do opowiedzenia i ciężko pozbyć się wrażenia, że wszyscy znaleźli się w jednym domu całkiem przypadkiem. Kamienica jednak zdecydowanie wyznacza tory powieści, to ujawniając swoje sekrety, to znów je chowając i zmuszając bohaterów do szukania innej drogi, pozwalającej im zamknąć przeszłość i pogodzić się z teraźniejszością.
W książce Piotra Adamczyka ciężko doszukać się minusów. Powieść świetnie łączy różne gatunki, jest to powieść obyczajowa, jednak solidnie okraszona romansem, historią, a nawet motywem kryminalnym. Sprawia to, że czytając „Dom tęsknot” nie ma miejsca na nudę. Rozdziały są dość krótkie, zbudowane tak, że czyta się je niezwykle szybko. Wystarczy kilka minut i już przenosimy się w świat poniemieckiego Wrocławia, by odkrywać tajemnice mieszkania Freytagów, obserwować rozkwitające uczucie między nią a Laurką, oraz próbować poznać rodzinne sekrety.
„Dom tęsknot” to genialna książka na długie jesienne i zimowe wieczory. Dodatkowo świetny pomysł na świąteczny prezent. Obdarowywany dostanie nie tylko książkę, a godziny rozrywki na wysokim poziomie. Z ciekawością będę wypatrywała kolejnych pozycji spod pióra Piotra Adamczyka, a autorowi życzę długiej i udanej kariery literackiej.
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Piotr Adamczyk, „Dom tęsknot”, Warszawa, Agora SA, 2014
Komentarze