Wszystko po to, aby zmylić tropy, oddalić od siebie to, co najgorsze.
Zola i Camilla od lat uciekają przed złem. Nie mogą sobie pozwolić na prawdziwe „bycie sobą”. Aby przetrwać, muszą zmieniać tożsamość, wygląd, sposób zachowywania się, a także osobowość. Dosłownie wszystko. Kobiety zawsze wtapiają się w tłum, by nie wzbudzać zainteresowania swoimi osobami. Uciekinierki właściwie są już przyzwyczajone do swojego życia i związanych z nim częstych podróży. Wiedzą, że mają tylko siebie i nikogo więcej. A każda, nawet najmniejsza wylewność w nowym otoczeniu, może okazać się dla nich zagrożeniem. Zola i Camilla doskonale zdają sobie sprawę z tego, że zło może na nie czyhać wszędzie.
Zola miała już tak wiele imion, że zaczęła je sobie katalogować, aby móc je zapamiętać. Każda z odgrywanych przez nią ról była niepowtarzalna pod względem osobowości i charakteryzacji. Tak naprawdę to zdążyła już właściwie zapomnieć, co to znaczy być sobą. Dziewczyna miała świadomość swojego aktorskiego talentu i wiedziała, że tylko dzięki niemu może przeżyć. Jednakże pewnego dnia dopatrzyła się pewnych błędów, które popełniła z ciotką w pośpiechu. Wiedziała, że demony z przeszłości wkrótce nadejdą.
„Jestem sama, nie mogę znaleźć sobie miejsca. Powietrze jakby się oziębiło. Patrzę na dom, tak straszny nie wydawał mi się jeszcze nigdy. Wchodzę do kuchni, zostawiam pieniądze, biorę katanę i wychodzę. Muszę się przejść (...). Idę przed siebie, nie wiem, dokąd zmierzam. Mam nadzieję, że na końcu drogi czeka na mnie odpowiedź (...).”
„Dopóki starczy mi sił” to smutna opowieść o ucieczce skrzywdzonej nastolatki Zoli i jej ciotki Camilli, która zrezygnowała w życiu niemalże ze wszystkiego, aby chronić siostrzenicę. W książce Karoliny Klimkiewicz nie tylko ukazana jest piękna przyjaźń głównych bohaterek, ale także innych osób, które pomagały kobietom w walce z demonami przeszłości. W całość fabuły wpleciony jest również wątek miłosny, nieco “uspokajający” bieg wydarzeń.
Na początku publikacja Karoliny Klimkiewicz wydawała mi się lekturą idealną dla nastolatek, jednak szybko zmieniłam zdanie. Zorientowałam się, lektura będzie nieść jakiś przekaz i jednocześnie zaintryguje licznymi niedopowiedzeniami. Książkę czytałam z zaciekawieniem, chcąc jak najszybciej poznać przeszłość Zoli i osobę, która wyrządziła jej krzywdę. Autorka bardzo sprytnie, stopniowo podawała te informacje, po to, aby na samym końcu pojawił się punkt kulminacyjny i niespodziewany zwrot akcji, wyjaśniający motywacje bohaterów. Lektura godna polecenia.
Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)
Klimkiewicz Karolina, „Dopóki starczy mi sił”, wyd. Novae Res, Gdynia 2019
Komentarze