Wielu miłośników polskiej kinematografii do dziś nie może zrozumieć, dlaczego Małgorzata Braunek, będąc u szczytu sławy, porzuciła, ot tak po prostu, aktorstwo.
Okazuje się, że „tak po prostu” nie dzieje się nic. A już z pewnością nic, co zmienia całe życie. I właśnie to udowadnia w książce „Jabłoń w ogrodzie morze jest blisko” Małgorzata Braunek.
Myli się ten, kto uważa, że jest to książka o buddyzmie przeznaczona dla zwolenników tej religii (czy tez jak wolą nazywać to inni – filozofii życiowej). Małgorzata Braunek, choć nie odcina się od buddyzmu i w trakcie rozmowy wyraźnie widać jak jest on dla niej ważny, porusza wiele innych zagadnień. Okazuje się, że w tak stosunkowo niewielkiej rozmiarowo książce można znaleźć przemyślenia odnośnie umierania, przemijania, kariery, miłości, dzieciństwa, życiowych wyborów, macierzyństwa, wiary i… kuracji odmładzających. Małgorzata Braunek urzeka mądrością, świadomością siebie i jednocześnie dystansem do swojej osoby. Bez zbędnego patosu opowiada o przemianie, jaka w niej zachodziła. Dzieli się z czytelnikiem swoimi przemyśleniami, dając jednak do zrozumienia, że to są jej przemyślenia, a nie prawdy objawione. Zwierza się ze swoich marzeń, lęków i powodów podejmowanych decyzji (także tych, dotyczących jej kariery zawodowej).
„Jabłoń w ogrodzie…” ukazuje nam różne twarze Małgorzaty. Poznajemy ją jako dziewczynkę i nastolatkę, jako aktorkę i świadomą kobietę. Jako matkę, partnerkę i nauczycielkę buddyjską. Czasem trzeba sięgnąć po to, co zostało powiedziane między wierszami, aby odkryć sens słów aktorki.
W książce możemy natknąć się na zdjęcia Małgorzaty Braunek. Poza kadrami z filmów znajdziecie tam fotografie z rodzinnego albumu. Stanowią one doskonałe uzupełnienie kolejnych rozdziałów (pozwalają bowiem na ujrzenie tego, o czym się przed chwilą przeczytało) i czynią „Jabłoń w ogrodzie…” jeszcze bardziej intymną książką.
Autorem książki jest Artur Cieślar, znany w Polsce nie tylko jako pisarz, ale także podróżnik. Dzięki temu w tym wywiadzie (choć może lepiej pasuje tu słowo rozmowa) próżno szukać pytań banalnych, tak powszechnych w wywiadach ze sławnymi osobami. Trzeba przyznać, że pytania skonstruowane i zadawane są w taki sposób, że całość czyta się płynnie, jak jedną opowieść. Arturowi Cieślarowi udało się uniknąć efektu „autor sobie, a rozmówca sobie”. Tylko momentami miałam wrażenie, że autor próbuje też wypromować w pytaniach siebie, zaznaczyć swoją osobę, przemycić czytelnikowi także swoje doświadczenia czy opinie.
„Jabłoń w ogrodzie…” bez wątpienia intryguje. Przecież już sam tytuł zastanawia. Jeśli chcecie odkryć jego tajemnicę – zapraszam do lektury.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Małgorzata Braunek i Artur Cieślar, „Jabłoń w ogrodzie morze jest blisko”, Znak, Kraków 2012
Komentarze