Fabuła
Akcja książki rozgrywa się w Marsylij, gdzie osoby pochodzenia arabskiego są prześladowane. Ich śmierć jest okrutna, a oprawcy nie cofną się przed niczym. Ludzie wierzący w islam nie mają prawa głosu, są szykanowani na każdym kroku. Nawet władze zabraniają publicznej eskalacji ich wiary. Sprawa jest o tyle poważna, że społeczeństwo postanawia rozprawić się z przeszkadzającymi im elementami. Na każdym kroku widać wahanie, a wszyscy się nawzajem podejrzewają. Wojna wisi w powietrzu, nikt nie chce sprawy załagodzić. Otwarcie nowego meczetu wywołuje jeszcze większą burzę. Francja naszych czasów, która jest kolebką wielkiej niezgody. Czy uda się opanować szaleństwo, które ogarnęło wszystkich? Jakie jest najlepsze wyjście z sytuacji? I najważniejsze pytanie: kto stoi za wszystkimi zamieszkami?
Moim zdaniem
Przerażająco prawdziwa historia naszych czasów. Z każdej strony atakują informacje, o islamistach, którzy realizują kolejne ataki. W książce Tomasza Hildebrandt'a społeczeństwo miało już dość i wypowiedziało odwet. Nagle to islamiści muszą się ukrywać. Są gnębieni, mordowani, paleni żywcem i wyszukiwani w tłumie. Nikomu nie można ufać. Ciągłe ataki terrorystyczne wywołują panikę oraz masową znieczulicę. W powieści „Dotyk” dochodzą jeszcze zagrożenia biologiczne objawiające się epidemią śmiercionośnej choroby, której nikt nie zna. Autor zebrał wszystkie nieszczęścia w jedną książkę oraz postanowił pokazać obraz tak przerażający, że parę razy musiałam przerywać czytanie.
Bohaterów jest dużo, a każdy różni się od siebie. Autor szczegółowo opisuje ich emocje, zamiary, działania, uczucia, żeby czytelnik mógł wiedzieć dlaczego postępują w konkretny sposób. Jedna z głównych postaci, kapitan policji, prowadzi śledztwo odnośnie morderstw i tego co się dzieje w Marsylij. Co rusz trafia na nowy trop, a całość nie kieruje się ku rozwiązaniu. Stara się jak może żeby w mieście zapanował względny spokój. Niestety wszelkie jego próby idą na marne. Celine, znana blogerka, walczy o prawdę. Ma w nosie polityczną poprawność. Z siłą taranu obnaża wszystkie niegodziwości. Mieszkańcy mają dość traktowania ich z góry. Postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce oraz pokazać władzy co o nich sądzą. Ich oaza do życia została zburzona. Ludzie na wyższych szczeblach nie przejmują się co się z nimi stanie. Autor idealnie pokazał krańcowy stan frustracji. Bohaterowie przedstawieni są w sposób prawdziwy. Ich lęki są bardzo odczuwalne. Ostatecznym ciosem jest moment, kiedy obywatelom zabrane zostanie prawo dotyku. Tytuł idealnie odzwierciedla, dlaczego zamieszki przybrały na sile. Odnoszę wrażenie, jakoby twórca przedstawiał niedaleką przyszłość.
Książka klasyfikuje się jako kryminał, ale z lekko sensacyjnym polotem. Do tego zauważyłam, że ma spore odniesienia do psychologicznych aspektów. Autor przedstawia różne typy zachowań, w odniesieniu do danej sytuacji. Akcja rozgrywa się w bardzo dobrym tempie. Nie za szybko, ani za wolno. Nie zwalnia, kiedy już się rozkręci. Podoba mi się ten zabieg, szczególnie w odniesieniu do zakończenia książki. Styl twórcy jest konkretny i rzeczowy. Nie ma tu miejsca na zbytni sentymentalizm lub wydumane frazesy. Przedstawia prawdę z precyzją, nic nie tuszuje, ani nie ukrywa. Prowokuje do reakcji na wszystkie skrajności. Skłania do zastanowienia się nad swoim stanowiskiem w danej sytuacji.
Polecam. Wizja, którą autor roztacza przed czytelnikiem, jest dosadna i bardzo daje do myślenia. Uważam, że nikt nie powinien przejść koło tytułu obojętnie, ponieważ na to nie zasługuje. Wartka akcja, ciekawy temat, zbrodnie, krew, niegodziwości, czego można chcieć więcej od dobrego kryminału? Nie polecam czytać, kiedy czytelnik chce ostudzić emocje. Podczas czytania „Dotyku” sięgają one wręcz sufitu.
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
Tomasz Hildebrandt, „Dotyk”, Warszawa, Wydawnictwo Akurat, 2017
Komentarze