Katarzynę Berenikę Miszczuk znałam do tej pory głównie z serii o Weronice Biankowskiej (rozpoczynającej się książką "Ja, diablica"). Byłam niezwykle ciekawa jak autorka sprawdzi się w kryminalnej odsłonie. Sięgnęłam więc po "Drapieżną grę".
Warto nadmienić, że "Drapieżna gra" jest tak naprawdę wznowieniem wydawniczym tej historii (wcześniej wydanej pod tytułem "Pustułka"). Cieszę się, że wydawnictwa (a w tym przypadku wydawnictwo Mięta) decydują się na takie rozwiązania, bowiem często książki, które swoje premiery przeszły bez wiekszego echa, zyskują drugą szansę na pozyskanie czytelników.
"Drapieżna gra" to historia rodziny z mocno skompikowanymi (momentami wręcz patologicznymi) relacjami. Choć bohaterów poznajemy w nieco innych okolicznościach, bardzo szybko wszystie kluczowe dla tej historii postacie, zjawiają się na prywatnej wyspie. Do głowy rodziny, Wiktora i jego asystentki Aleksandry, dołącza żona Wiktora, Konstancja, córka Sylwia i syn Krystian wraz ze świeżo poślubioną małżonką Izą. Wkrótce grupę tę uzupełnia siostra Wiktora, Stefania wraz ze swoim partnerem. Na wyspę dociera także współpracownik Wiktora, Paweł i oczywiście jest też służba, zamieszkująca wyspę. Sporo osób, ale na szczęście wszystkie okazały się tak charakterystyczne, że nie myliły się podczas lektury. Zamknięci na wyspie i odcięci od reszty świata przez szalejącą nawałnicę, nasi bohaterowie spędzają czas w ciężkiej atmosferze, prowokując się nawzajem. Wkrótce znika jedna z osób. A to dopiero początek niezwykle niepokojących zdarzeń.
"Drapieżna gra" to klasyczny kryminał oparty na schemacie zamkniętej przestrzeni i ograniczonej grupy bohaterów, wśród których znajduje się morderca. Tu dodatkowo interesujące tło tworzy prywatna wyspa i egzotyczna przyroda. Czego chcieć więcej?
Książka ma mocno rozbudowany aspekt obyczajowy, właściwie pierwsza połowa tej historii to obraz relacji, jakie łączą członków rodziny i tajemnic, które powoli zaczynają wychodzić na światło dzienne. Dopiero w drugiej połowie robi się znacznie bardziej mrocznie, morderczo.
Miłośnicy kryminałów z pewnością będą ciekawi, czy możliwe było wytypowanie mordercy. Mi udało się to dość szybko i przyznaję, trochę popsuło mi to zabawę. Natomiast dla osób, które dopiero przymierzają się do książek kryminalnych, może być to całkiem interesujaca propozycja. Ja, nawet jeśli przewidziałam zakończenie, to książkę czytalam z zaciekawieniem i bardzo szybko mijał mi na tej lekturze czas. Nie znalazłam tu co prawda tego charakterystycznego dla Katarzyny Bereniki Miszczuk, sposobu narracji i poczucia humoru, które podbiło moje serce w poprzednich książkach, ale może fabuła "Drapieżnej gry" wymagała po prostu tego poważniejszego sposobu poprowadzenia tej opowieści.
"Drapieżna gra" to dobra propozycja, jeśli szukacie książki w typowo jesiennym klimacie (nawet jeśli akcja dzieje się na greckiej wyspie, to jednak nawiedzające ją burze bardziej przypominają jesienny obrazek). Czyta się ją płynnie i bardzo szybko, choć niestety historia ta nie pozostanie zapewne na długo w waszej pamięci.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Katarzyna Berenika Miszczuk "Drapieżna gra", Wydawnictwo Mięta, Warszawa 2022
Komentarze