Czy na zgliszczach planów, uczuć i dawnych relacji można zbudować coś pięknego. Czy na takim gruncie może wyrosnąć miłość i bezpieczna przyszłość?
W powieści Mony Kasten pod tytułem „Dream again” nie znajdziecie cukierkowej historii o dwójce zakochanych w sobie ludzi. Wręcz przeciwnie – autorka nie oszczędza swoich bohaterów, stawiając na ich życiowej drodze coraz to większe kłody i przeszkody. Wybuchowa mieszanka złości, żalu, niezagojonych ran, pretensji do całego świata, do najbliższych i do samych siebie wydają się być bardzo kiepską podstawą dla usilnych starań o osiągnięcie jakiejkolwiek stabilizacji i chociaż względnego spokoju.
Jude przeprowadza się do domu swojego brata do Woodshill. Bez pieniędzy, bez pracy i jakichkolwiek perspektyw na przyszłość szuka pomocy u Ezry, ponieważ nie ma odwagi przyznać się swoim rodzicom do tak spektakularnej klęski. Jakby tego było mało, na horyzoncie pojawia się kolejny poważny problem – w nowym domu głównej bohaterki mieszka jej były, z którym zerwała, aby móc kontynuować swoją karierę aktorską w Los Angeles. Spotkanie tej dwójki nie miało prawa skończyć się dobrze. Dawne rany na nowo dały o sobie znać, a bolesne wspomnienia uderzyły w bohaterów z ogromną siłą.
Sięgając pod książkę „Dream again” możecie być pewni, że nie zanudzicie się na śmierć podczas jej czytania – wkraczając w trudny świat głównych bohaterów zderzycie się z całą masą problemów, które z pewnością nie pozwolą Wam na ziewanie czy przysypianie w trakcie lektury. Co jednak moim zdaniem jest najważniejsze (jak wskazuje tytuł powieści), autorka uczy swoich odbiorców, że nawet największe porażki i trudności nie mogą powstrzymać nas od marzeń – marzeń, które wciąż mają szansę na spełnienie, mimo iż cały Wszechświat w danym momencie wydaje się być przeciwko nam. Wystarczy dać im i sobie szansę – być może po raz setny, tysięczny, milionowy. Z nadzieją, że i tym razem nie wszystko jeszcze stracone.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Mona Kasten, „Dream again”, Wydawnictwo Jaguar 2020
Komentarze