Prawniczka Erin, dążąca w swoim codziennym życiu do spokoju, wyważenia i stabilizacji, staje przed sądem w obronie młodej, ciemnoskórej i transpłciowej prostytutki, która została oskarżona o zamordowanie syna znanego polityka. I choć sprawa ta może zrujnować ciężko wypracowaną karierę Erin, a także jej życie osobiste, kobieta ma silne poczucie obowiązku.
Opowieść przedstawiona w „Drodze smutku” jest szczególna przede wszystkim z tego względu, że główna bohaterka, Erin, jest osobą transpłciową – podobnie jak dziewczyna, którą zamierza bronić w sądzie. Prawniczka doskonale wie, co oznacza brak akceptacji ze strony bliskich – zarówno przyjaciół, jak i rodziny. Sprawa młodej prostytutki, która została oskarżona o zabicie syna znanego senatora, jest więc przez nią traktowana mocno osobiście.
Dużym plusem „Drogi smutku” jest również powiązanie głównej historii z innymi, bardziej złożonymi morderstwami. Dzięki temu staje się ona bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać na początku „spotkania” z Erin, jej klientką oraz historią, która je połączyła, co wprowadza element zaskoczenia – tak bardzo pożądany przecież przez czytelnika przy okazji lektury thrillera.
I choć wydaje się, że główną opowieścią „Drogi smutku” jest morderstwo krewnego cenionego i wysoko postawionego polityka, to tak naprawdę jest to historia o niezwykle trudnych, złożonych zagadnieniach – między innymi o tym, jak trudno czasami być po prostu sobą. Robyn Gigl zaskakuje, napełnia duszę strachem, a jednocześnie wzrusza i zmusza do refleksji. Moim zdaniem głównie dlatego jej książka zasługuje na poświęcenie jej dłuższej chwili. „Droga smutku” to naprawdę dobra pozycja. Polecam ją. Choćby z tego względu, że wywołuje w czytelniku wiele skrajnych i, co najważniejsze, nieoczekiwanych emocji.
Alicja Swedura
(alicja.swedura@dlalejdis.pl)
Robyn Gigl, „Droga smutku”, Skarpa Warszawska, 2023
Komentarze