„Droga do los Angeles” - recenzja

Recenzja książki „Droga do los Angeles”.
„Droga do Los Angeles”, to pierwsza książka Johna Fante, boga Charlesa Bukowskiego, która, odrzucona przez wydawców, druku doczekała się dopiero ponad pięćdziesiąt lat po jej napisaniu!

Nietypowa sytuacja związana z opóźnionym o pół wieku wydaniem książki „Droga do Los Angeles” bardzo rozbudziła moją ciekawość dotyczącą tej pozycji. Historia w niej zawarta to wycinek z życia Arturo Bandiniego, będącego alter ego samego autora. Młody chłopak, żyjący w Ameryce lat trzydziestych, woli spędzać czas na czytaniu filozofii i oddawaniu się swoim specyficznym fantazjom, niż zajmowaniu się pracą. Mając jednak na utrzymaniu matkę i siostrę, otoczenie wymusza na nim pracę w tak przyziemnych miejscach, jak fabryka konserw. Nie osłabia to jednak jego artystycznego ducha. 

Śledząc losy Arturo, już od pierwszych słów pisarza, nie da się ukryć niesamowitego wpływu, jaki autor musiał wywrzeć na Charlesie Bukowskim. Proza Johna Fantego jest równie specyficzna, jak  wspomnianego pisarza. Pełna ekspresji, bezkompromisowa, metaforyczna i do bólu przyziemna zarazem. Narracja jest prowadzona niesamowicie płynnie i sprawia, że powieść pochłania się w bardzo szybkim czasie.

„Droga do Los Angeles” to zdecydowanie obowiązkowa pozycja dla fanów powieści z Chinaskim w roli głównej. Jest swojego rodzaju preludium do dalszych losów bohatera książek, pisanych przez wielkiego fana Johna Fantego. Równie dobrze mogłaby to być historia opisująca losy młodego jeszcze bohatera z książek Bukowskiego. Zawiera krótkie, ale znaczące dla całej treści odniesienia do wielkich filozofów i realiów Ameryki w latach trzydziestych. Ważnym aspektem „Drogi do Los Angeles” jest charakterystyczne dla autora odnoszenie się do konfliktu, wynikającego z równoczesnego pragnienia asymilacji, jak i zachowania świadomości swojej narodowości przez bohatera. Książka jest pełna dynamizmu i intensywnych emocji związanych z wkraczaniem w dorosłe życie. Nie jest to powieść, która specjalnie skłania do przemyśleń, jednak codzienne zmagania z życiem i swoją własną osobowością przez Arturo, wciągają i zapewniają rozrywkę na świetnym poziomie.

Szkoda, że „Droga do los Angeles” jest krótkim tekstem i urywa się w momencie, gdy jeszcze nie chcemy zostawiać naszego bohatera zdanego na samego siebie. Chciałoby się krzyknąć „Zaczekaj, jeszcze nie jesteś gotów, by ruszać w drogę!” i towarzyszyć mu znacznie dłużej w jego gonitwie za swoimi marzeniami i niezwyczajnym życiem wielkich filozofów, które znał z książek. Znakomity poziom narracji jest zaskakujący, ciężko uwierzyć, że początkujący autor potrafił tak świetnie pisać. Książkę czyta się na jednym tchu, z łatwością przeskakując kolejne strony. Może właśnie to budowanie postaci, jako alter ego pisarza, pozwoliło mu na taką cudowną naturalność swojego bohatera.

Lubię prozę Charlesa Bukowskiego, więc z ciekawością sięgnęłam po książkę pisarza, którego nazywał swoim bogiem. Muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Okazało się, że w ręku trzymam kawał dobrej literatury. Ciekawej, specyficznej, bardzo charakterystycznej. Jest to świetna debiutancka powieść, zachęcająca do zapoznania się z całością dorobku literackiego Johna Fante.

Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)

John Fante, „Droga do Los Angeles”, Warszawa, Burda Książki, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat