Spotkałam się z wieloma opiniami, że pisarstwo dziennikarskie ewoluuje w nieznanym dotąd kierunku, więc zdecydowałam się po jakiś najnowszy zbiór felietonów sięgnąć. Padło na związane z medycyną, ponieważ lubię mieć wszechstronną wiedzę, a na ciekawostki z lekarskiego świata jakoś zwracam uwagę. Czy „Droga do nieśmiertelności” to coś odpowiedniego na taką „zachciankę”? Zanim ktoś zdecyduje się przeczytać, służę pomocnym tekstem.
Niżnikiewicz za sprawą wielu tekstów zebrał w książce rozmaite treści: poczynając od historii, przez ogólne fakty, na tym, do czego medycyna zmierza, kończąc. „Droga do nieśmiertelności” to felietony, które były już publikowane na łamach prasy przez autora, który jest nie tylko felietonistą, ale przede wszystkimi doktorem medycyny i specjalistą neurologiem, mającym już na swoim koncie osiem książek.
„Droga do nieśmiertelności” to zbiór krótkich, rozmaitych tekstów, które oczywiście łączy medyczna tematyka, ale także ogólna spójność. To nie bezsensowne skakanie z tematu na temat, a omawianie kolejno jasno sprecyzowanych dziedzin. Ten zabieg mi się spodobał. Niestety jednak nie doszukałam się żadnego konkretnego planu czy pomysłu na poszczególne felietony. Wszystkie przypominają raczej proste teksty składające się z suchych faktów. Dzięki językowi, w którym nie przesadzono z ilością specjalistycznego słownictwa, czyta się szybko. Nie miałam najmniejszego problemu ze zrozumieniem czegokolwiek, ale… czułam się, jakby czytała o tym, co już wiem. Wraz z każdym kolejnym tekstem tylko utwierdzałam się w tym przekonaniu, ponieważ Niżnikiewicz opisał w większości kwestie powszechnie znane i oczywiste. Nie widzę sensu w takiej kumulacji pseudociekawostek, że orzechy są zdrowe, a medycyna chińska wykorzystuje dziwne metody. Nie było odkryciem, że służba zdrowia wielu spraw nie reguluje, a niektóre choroby są światowym problemem. Wszyscy to wiedzą. Czy na problemy rzucono nowe światło? Nie. Czy podano jakieś rozwiązania? Nie. Postawiono za to mnóstwo pytań retorycznych na poziomie rozmówek w przychodniach lekarskich lub w windzie o pogodzie. Owszem, trafiło się i kilka „ciekawszych bonusów”, o których pojęcia nie miałam, ale to wciąż za mało.
To także kumulacja informacji dla medycznego laika, który ze swej niewiedzy chce wyjść. Ogólnikowość i prostota nie są tu więc tylko wadą. Niestety jednak i zaletą nie mogę ich z pełnym przekonaniem nazwać ze względu na zdawkowość. Dotknięcie kwestii takich jak: problem patentów i dywagacja nad tym, czy ważniejsze są osobiste dokonania, czy dobro ogółu, jak również przedstawienie plusów i minusów chociażby leków niezarejestrowanych to pójście w dobrym kierunku. Tu jednak mam ogromny żal do autora, że zamknął te problemy w dosłownie kilku zdaniach. Spokojnie połowa książki mogłaby być właśnie im poświęcona. Odniosłam wrażenie, jakby naprawdę ważne, ale trudne do omawiania zagadnienia zostały przez Niżnikiewicza zbyte.
Druga połowa zbioru jakby próbowała sprostać moim oczekiwaniom. Autor bowiem zdawkowo wspomniał o tematach aktualnych, dyskutowanych obecnie, jednak nie pokusił się o dokładne zagłębianie się w poszczególne sprawy. Zadał parę otwartych pytań w stylu: „Jak to się potoczy?” i tyle. Mimo że forma felietonu daje ogromne pole do manewru, jeśli chodzi o przekazanie swojego punktu widzenia, nie skorzystał z niej. Czułam, że w tak luźny, ogólny sposób to do podjętych tematów każdy mógłby się odnieść, np. wszyscy zdajemy sobie sprawę z rozwoju transplantologii. Nietrudno jest więc się domyślić, że chirurdzy posuwają się coraz dalej i budzi to kontrowersje np. pomysł przeszczepiania głowy. Bez sensu jest w taki sposób o pewnych dylematach pisać.
Ogromna część felietonów wydała mi się napisana „aby tylko coś napisać”. Kilka ciekawych utonęło w natłoku tych, które w odwrotnych proporcjach nazwałabym po prostu „zapchajdziurami”. Tak, jakby Niżnikiewicz zebrał swoje co prostsze prace i wydał, a sam nie wiedział po co i dla kogo. To takie ogólniki, że nawet trudno wydedukować, czy przyświecał mu cel edukacyjny, obudzenie dyskusji, wyrażenie swoich myśli czy jeszcze coś innego. Strata czasu.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
Jan Niżnikiewicz, „Droga do nieśmiertelności. Felietony medyczne”, Novae Res, 2019
Komentarze