Potencjalna katastrofa statku kosmicznego miała miejsce w 1947 roku niedaleko od Roswell w stanie Nowy Meksyk w Stanach Zjednoczonych. Pomimo tego, że kwestia inwazji obcych jest bardzo popularna od wielu lat, niewiele jest książek które opowiadają ten niebanalny temat w formie literackiej fikcji. Powieść „Drugi okręt” również nie opisuje tego konkretnego wydarzenia, ale mam nieodparte wrażenie, iż jest na nim wzorowane. Richard Phillips bardzo zbliżył obydwa tematy, użył motywów znanych z głośnych teorii spiskowych tworząc dzieło sięgające przeszłości, a zarazem doskonale zakotwiczone w naszych czasach. Powieść w bardzo korzystny sposób otwiera ciekawie zapowiadający się cykl „Projekt Rho”.
O ile katastrofa UFO w Roswell z 1947 roku jest ogólnie znana i dużo się o niej mówiło, o tyle nikt nie przypuszcza, że rok później wydarzyło się cos podobnego w pobliżu Aztec. Lokalne władze zmyliły tropy, zatuszowały cały incydent, a statek trafił do Strefy 51 na badania. W taki właśnie sposób powstał ściśle tajny projekt Rho. Przez wiele lat, mimo starań naukowców – obiekt nie z naszej ziemi pozostał w stanie nienaruszonym. Nikt nie zdołał go otworzyć i dostać się na pokład. Wiele lat upłynęło, aż jeden z pracowników przypadkiem dostał się do środka. W tym samym czasie pewien mężczyzna znalazł drugi rozbity statek. Myśli, które mu towarzyszyły były bardzo sprzeczne. Uważał to za znak od Boga. Obydwa statki postrzegał jako reprezentantów dobra i zła. Doszło miedzy nimi do ostatecznego starcia, które spowodowało katastrofę. Mężczyzna zaczął dużo nad tym pracować i nie wahał się podejmować pewnych niekonwencjonalne działania.
W tym momencie przenosimy się do czasów współczesnych. Aktualny prezydent Stanów Zjednoczonych oficjalnie ogłasza istnienie UFO i projektu Rho. Obywatelom nasuwają się trudne, a zarazem oczywiste pytania: dlaczego to zrobił i czemu tak późno? Dlaczego musiało minąć tyle lat, aby zdecydował się na tak odważny krok? Rząd, który jest zazwyczaj otwarty na propozycje i chętny do współpracy, tym razem nie ma zamiaru pozwolić komuś na zbliżanie się do obiektu. Nieoczekiwanie trójka studentów odnajduje drugi statek. Posiłkując się urządzeniami, które przypominają aureole, mogą odtworzyć zapis tego, co wydarzyło się podczas starcia dwóch promów kosmicznych. Nagle ich życie diametralnie się zmienia. To jednak dopiero początek przygody.
Amerykański pisarz Richard Phillips udowadnia, ze tematyka UFO pozwala stworzyć wiarygodną i nieszablonową historię. Pomimo moich kilku zastrzeżeń odnośnie konstrukcji fabuły - gdy zbyt późno okazuje się, że z przeszłości przechodzimy do teraźniejszości – uważam, że czas poświęcony na lekturę na pewno nie będzie stracony. Treść jest bardzo dynamiczna, pełna interesujących scen i postaci. Jeśli szukacie książki z pogranicza fantastyki, to sięgając po tę pozycję, na pewno się nie zawiedziecie.
Patrycja Zajkowska
(patrycja.zajkowska@dlalejdis.pl)
Richard Phillips, „Drugi okręt”, Lublin, Fabryka Słów, 2017
Komentarze