„Drugie życie Leny”- recenzja

Recenzja książki „Drugie życie Leny”.
Często wydaje się, że rozwód, dorosłe dzieci i przekroczenie progu 40-stego roku życia, nie może przynieść już nic zaskakującego, a dalsza egzystencja to pasmo smutku...

użalania się i zamknięcia w czterech ścianach mieszkania. Elżbieta Ceglarek, swoją powieścią „Drugie życie Leny”, stara się udowodnić, że to nie koniec, a dopiero początek ekscytujących i znamiennych wydarzeń.

Lena niewiele oczekuje od życia. Praca zawodowa zastępuje jej pustkę, którą pozostawił rozwód z despotycznym mężem i dorastająca córka poszukująca własnej drogi. Przypadek, jak to zwykle bywa, wywraca jej świat do góry nogami. Pewien uparty mężczyzna obdarza ją miłością, opieką i czułością jakiej nigdy nie zaznała. Czy Lena będzie gotowa zmienić swoje nawyki i styl życia? Czy podda się uczuciu i zaufa kolejnemu mężczyźnie?

Główna bohaterka książki, Lena, nie wierzy, że może ją spotkać coś ekscytującego. Przyzwyczaiła się już do swojej samotności i skutecznie zabarykadowała się w pustelni swojego mieszkania. Jej całym życiem jest praca, której poświęca się całkowicie i tylko z niej czerpie przyjemność. Początkowo niewiele wiemy co spowodowało taki stan sytuacji. Z czasem bohaterka i narratorka zarazem, zdradza nam nieciekawe i bolesne szczegóły swojej przeszłości. Dlatego nie dziwi czytelnika strach przed nowymi znajomościami, szczególnie w męskim wydaniu. Marcin, przypadkowy wybawiciel dość uparcie dąży do zacieśnienia znajomości. Początkowo budzi złość, obawę. Z czasem Lena powoli przełamuje swoje bariery i otwiera się na ludzi, emocje, otoczenie.

Elżbieta Ceglarek bardzo dokładnie buduje świat Leny i pozwala nam zajrzeć w jej udręczoną duszę. Niestety mimo, że kobieta została pokrzywdzona przez los, nie udało się wzbudzić mojego współczucia i jakiejś większej sympatii. Denerwowała mnie notorycznie swoim zachowaniem, dość infantylnym jak na swój wiek. Głupio uparta powodowała wiele konfliktów, których śmiało można było uniknąć podczas spokojnej rozmowy i rozważnym przemyśleniu przytaczanych sensownych argumentów.

Lena za to jakby działała w imię zasady „na złość mamie odmrożę sobie uszy”, a jej jedynym uzasadnieniem było „nie, bo nie”. Dziwię się, że Marcin wytrzymał tę huśtawkę nastrojów i co więcej, a nawet na przekór budował swoje własne szczęście.

Nie tylko pod tym względem mam pewne zastrzeżenia. Chciałabym wiedzieć dlaczego w powieści jest tak mało o córce Leny i dlaczego nie uczestniczy ona w dość burzliwym życiu matki? Męczyła mnie powolnie tocząca się akcja, osnuta na jednym wątku i wałkowana przez kilkaset stron. A już szczytem poirytowania była cyklicznie powtarzana fraza: „Czy tak było naprawdę, dowiedziałam się znacznie później.” Podejrzewam, że miała na celu wzbudzić ciekawość, mnie doprowadzała do szewskiej pasji...

„Drugie życie Leny” to w zamierzeniu powieść o szansach jakie niesie życie, nawet wtedy, kiedy sami nie wierzymy w swoje powodzenie i szczęście. Po części się to udało, ale dojście do tej konkluzji było burzliwe, a droga dość oporna.

Na koniec nachodzi mnie taka natrętna myśl, że może niektóre marzenia powinny pozostać w sferze fantazji...

Aleksandra Jesiołowska
(aleksandra.jesiolowska@dlalejdis.pl)

„Drugie życie Leny” Elżbieta Ceglarek, Rozpisani, Warszawa 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat