użalania się i zamknięcia w czterech ścianach mieszkania. Elżbieta Ceglarek, swoją powieścią „Drugie życie Leny”, stara się udowodnić, że to nie koniec, a dopiero początek ekscytujących i znamiennych wydarzeń.
Lena niewiele oczekuje od życia. Praca zawodowa zastępuje jej pustkę, którą pozostawił rozwód z despotycznym mężem i dorastająca córka poszukująca własnej drogi. Przypadek, jak to zwykle bywa, wywraca jej świat do góry nogami. Pewien uparty mężczyzna obdarza ją miłością, opieką i czułością jakiej nigdy nie zaznała. Czy Lena będzie gotowa zmienić swoje nawyki i styl życia? Czy podda się uczuciu i zaufa kolejnemu mężczyźnie?
Główna bohaterka książki, Lena, nie wierzy, że może ją spotkać coś ekscytującego. Przyzwyczaiła się już do swojej samotności i skutecznie zabarykadowała się w pustelni swojego mieszkania. Jej całym życiem jest praca, której poświęca się całkowicie i tylko z niej czerpie przyjemność. Początkowo niewiele wiemy co spowodowało taki stan sytuacji. Z czasem bohaterka i narratorka zarazem, zdradza nam nieciekawe i bolesne szczegóły swojej przeszłości. Dlatego nie dziwi czytelnika strach przed nowymi znajomościami, szczególnie w męskim wydaniu. Marcin, przypadkowy wybawiciel dość uparcie dąży do zacieśnienia znajomości. Początkowo budzi złość, obawę. Z czasem Lena powoli przełamuje swoje bariery i otwiera się na ludzi, emocje, otoczenie.
Elżbieta Ceglarek bardzo dokładnie buduje świat Leny i pozwala nam zajrzeć w jej udręczoną duszę. Niestety mimo, że kobieta została pokrzywdzona przez los, nie udało się wzbudzić mojego współczucia i jakiejś większej sympatii. Denerwowała mnie notorycznie swoim zachowaniem, dość infantylnym jak na swój wiek. Głupio uparta powodowała wiele konfliktów, których śmiało można było uniknąć podczas spokojnej rozmowy i rozważnym przemyśleniu przytaczanych sensownych argumentów.
Lena za to jakby działała w imię zasady „na złość mamie odmrożę sobie uszy”, a jej jedynym uzasadnieniem było „nie, bo nie”. Dziwię się, że Marcin wytrzymał tę huśtawkę nastrojów i co więcej, a nawet na przekór budował swoje własne szczęście.
Nie tylko pod tym względem mam pewne zastrzeżenia. Chciałabym wiedzieć dlaczego w powieści jest tak mało o córce Leny i dlaczego nie uczestniczy ona w dość burzliwym życiu matki? Męczyła mnie powolnie tocząca się akcja, osnuta na jednym wątku i wałkowana przez kilkaset stron. A już szczytem poirytowania była cyklicznie powtarzana fraza: „Czy tak było naprawdę, dowiedziałam się znacznie później.” Podejrzewam, że miała na celu wzbudzić ciekawość, mnie doprowadzała do szewskiej pasji...
„Drugie życie Leny” to w zamierzeniu powieść o szansach jakie niesie życie, nawet wtedy, kiedy sami nie wierzymy w swoje powodzenie i szczęście. Po części się to udało, ale dojście do tej konkluzji było burzliwe, a droga dość oporna.
Na koniec nachodzi mnie taka natrętna myśl, że może niektóre marzenia powinny pozostać w sferze fantazji...
Aleksandra Jesiołowska
(aleksandra.jesiolowska@dlalejdis.pl)
„Drugie życie Leny” Elżbieta Ceglarek, Rozpisani, Warszawa 2016
Komentarze