„Duch” - recenzja

Recenzja książki „Duch”.
„Gdy młody lekarz Carl Foster widzi Rosettę Rosę, piękną i tajemniczą gwiazdę londyńskiej opery, od razu zostaje zauroczony.”

Ludzie dzielą się na dwie grupy – racjonalnych i uduchowionych. Tę drugą grupę można definiować na różne sposoby. Mogą to być wyznawcy jakiejś religii lub ci, którzy wierzą w duchy, wróżby, klątwy.

Na początku poznajemy Carla Fostera, młodziutkiego lekarza, który dopiero co ukończył studia medyczne. on do Londynu, gdzie spotyka swojego kuzyna Sullivan’a Smith’a. Sullivan jest znaną osobistością Londynu. Sławę przyniosły mu niesamowite sztuki teatralne w jego reżyserii. Po krótkiej rozmowie z długo niewidzianym kuzynem zaprasza go do teatru, a następnie na wystawne przyjęcie.

Po raz pierwszy Carl widzi Rosettę, gdy ta występuje w operze. Kobieta skupia na sobie uwagę każdego, w tym Fostera. Zauważa to żona Sullivana, która ostrzega młodego lekarza, że ta kobieta to nic dobrego i powinien trzymać się od niej z daleka. Sama postać Rosetty jest owiana wielką tajemnicą. Nikt tak naprawdę nie wie, skąd pochodzi. Kobieta mówi wieloma językami, została obdarzona pięknym głosem, a na dodatek jest bardzo urodziwą kobietą. Ponadto mężczyźni w niej zakochani przeważnie źle kończą. Tak też się stało z Alrescą – jednym z najlepszych śpiewaków operowych. Oprócz sceny, łączyło ich również uczucie, które niestety okazało się zgubne dla biednego Arlesci. Po tragicznym wypadku, w którym śpiewak złamał nogę, gnębi go nieznana choroba duszy (w obecnych czasach najprawdopodobniej nazwano by ją depresją). Na prośbę Arlesci, Foster towarzyszy mu w drodze do domu. Od czasu podróży stan śpiewaka wyraźnie się poprawia, a w zasadzie poprawiał do momentu, gdy bez zapowiedzi na progu jego domu pojawia się Rosetta. Mężczyzna umiera w tajemniczych okolicznościach. Paradoksalnie ta sytuacja sprawia, że zainteresowanie Carla Rosą wzrasta.

Tym, co mnie zaskoczyło w tej lekturze, jest narracja pierwszoosobowa. Uwielbiam ten rodzaj narracji, ponieważ dzięki temu wiem, jakie odczucia towarzyszą bohaterowi, a w powieści grozy to aż się prosi, żeby móc przeżywać to, co bohater. Drugą rzeczą był lekki, przyjemny język, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę szybko. Klimatem kojarzy mi się trochę z „Portretem Doriana Greya” autorstwa Oscara Wilde’a, więc jeśli komuś podobała się powieść Wilde’a to ta również powinna przypaść mu do gustu.

Maria Miłobędzka
(maria.milobedzka@dlalejdis.pl)

Arnold Bennett, „Duch”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2021



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat