„Duchy nocy świętojańskiej” - recenzja

Recenzja książki „Duchy nocy świętojańskiej”.
Dość dobrze pamiętałam zbiór opowiadań „Duchy Nocy Kupały”, który trochę mnie rozczarował. Po swego rodzaju drugi tom sięgnęłam trochę sceptycznie nastawiona, zastanawiając się, czy tym razem lepiej dobrano opowiadania pod względem tytułu.

Wydawnictwo Zysk i S-ka po raz kolejny obiecuje niesamowitą podróż po magicznym świecie demonów, upiorów i duchów. W tym wyjątkowym zbiorze czytelnicy znajdą między innymi liryczną opowieść Mychajła Kociubynskiego o miłości i magii - „Cienie zapomnianych przodków" – prawdziwą perłę ukraińskiej literatury, zainspirowaną kulturą Hucułów. Jest tu także najsłynniejsza powieść grozy Mikołaja Gogola „Wij”, która zrobi wrażenie nawet na najbardziej wytrawnych wielbicielach horroru. W książce zamieszczone są również utwory: Jana Barszczewskiego, Romana Zmorskiego, Aleksieja Tołstoja, Edwarda Bensona, Vincenta O’Sullivana i innych mistrzów literatury grozy.

„Duchy nocy świętojańskiej” to zbiór tekstów dobranych pod względem klimatu w miarę umiejętnie. Gatunkowo trudno je wszystkie jednoznacznie określić, bo nie do każdego pasuje po prostu „opowiadanie” (to nie zarzut, a stwierdzenie faktu). Poszczególne opowieści łączą miejsca względnie podobne, bo większość wydarzeń rozgrywa się na prowincjach (polskich, ukraińskich, angielskich), w starych posiadłościach. W większości występują elementy mitologii słowiańskiej, a także podobne „upiorności”. Te pojawiają się w podobnym tonie, acz są zróżnicowane. W zbiorze znajduje się mnóstwo wiedźm, duchów, demonicznych stworów związanych z ludowymi wierzeniami. Nie są straszne, ale przyprawiają o ciarki. Często spokojnie rozwijającej się fabule towarzyszy poczucie zagrożenia i tajemniczość.

Nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji, choć teksty w ogólnym odczuciu nie są mocno dynamiczne. Przynajmniej nie w sensie typowym dla dzisiejszych horrorów. Czytając czuć, że tak napiszę, lata tych opowiadań. Przyjemnie jest się tak przenieść w realia czasów dawniejszych – nie czułam bowiem, by te historie wydawały się „podstarzałe”.

Teksty są więc zbliżone pod względem atmosfery grozy, jednak treściowo rozmaite na tyle, że każdy miłośnik takiego klimatu znajdzie tu coś dla siebie (stąd też nie omawiam poszczególnych – recenzja zrobiłaby się wówczas o wiele za długa). Trzeba jednak brać pod uwagę to, że nie jest to literatura grozy „naszych czasów”, a właśnie mocno związana z dawnymi czasami, lodowymi wierzeniami i specyficznym podejściem do strachu.

Gruba książka została wydana ładnie, schludnie. Biorąc pod uwagę jej obszerność i ton, nie jest tytułem do czytania bez przerwy. Niezwiązane ze sobą teksty różnych autorów sprzyjają więc rozłożeniu sobie czytania w czasie i po prostu wracaniu raz po raz do coraz to kolejnych opowieści.

„Duchy nocy świętojańskiej" szczerze polecam lubiącym klasyczną literaturę grozy. Czuję jednak, że miłośników typowych horrorów naszych czasów, mogłaby znudzić. Ta książka bardziej bowiem wywołuje poczucie niepewności, dreszcz strachu, ale nie typowe banie się.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

„Duchy nocy świętojańskiej”, wyb. i oprac. Tadeusz Zysk, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań, 2023.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat