Będzie już ładnych parę lat, jak tzw. „filmy animowane familijne” coraz mniej przyciągają oko ładnym, charakterystycznym obrazem, a mocny nacisk położony jest na dialogi. Często ponoć śmieszne dwuznacznie, by zaspokoiły i widzów młodszych, i ich rodziców. Jestem sceptyczna do robienia filmów dla każdego, bo zazwyczaj wychodzą dla nikogo, jednak lubię co i raz, przy okazji nowo pojawiających się sprawdzać, czy wreszcie jakiś się nie udał.
Animowana komedia „Gang zwierzaków” to trwająca 88 minut historia o paczce czworonogów, które muszą ocalić swoje miasto. Rzecz dzieje się w przyszłości, w Robopolis, gdzie władzę przejęły zbuntowane roboty, a grupa rozpieszczonych zwierzaków spotyka bezpańskiego psa Rogera, który ulice zna jak własną kieszeń. Razem stają w obronie świata, a przy okazji opiekunów. W wersji na DVD, która wyszła w Polsce, oczywiście z polskim dubbingiem.
Siadając do recenzji aż nie wiedziałam, czy zacząć od fabuły, czy animacji. Pasowały bowiem do siebie doskonale! Zarówno toporny wygląd otoczenia i zwierzęcych bohaterów, jak i ich wszelkie interakcje kłuły w oczy. Widać, że to naprawdę niskobudżetowa produkcja, angażująca grafików zupełnie nie zawracających sobie głów detalami czy choćby tym, jak dane zwierzę powinno wyglądać. Sztuczne ruchy i wygląd postaci przełożyły się na to, że trudno którąkolwiek darzyć ciepłym uczuciem. Niektóre zwierzęta przypominały postacie z innych filmów, ale w sposób negatywnie karykaturalny.
Podobnie w kwestii fabuły z kolei przeładowanej akcją, a więc gonitwami, bezmyślnymi przepychankami – trudno wyłapać coś budzącego pozytywne emocje. Przez natłok wydarzeń nawciskanych bez większego ładu najzwyczajniej zobojętniałam na to, co działo się na ekranie. Nie pomogły niepotrzebnie rozwlekane sceny, podczas których akcja zwalniała do tempa ślimaczego. Dialogi prawdopodobnie miały być zabawne, jednak jak i wypowiadające je futrzaki wyszły drętwo i chwilami wręcz irytowały. Właściwie ciągle coś mnie drażniło – a to niepotrzebnie dobudowywane epizody wydarzeń, a to poszczególne zachowania. Nie potrafię powiedzieć, po co i dla kogo dodano tam pewne tematy czy „żarciki”. Polski dubbing wyszedł za to całkiem znośnie. Zarówno słowa były dopasowane do poruszających się pyszczków, jak i generalnie treść wydawała się oddawać oryginał.
Bajka niby niosła przesłanie, że zwierzęta są świetnymi przyjaciółmi, że przyjaciół trzeba wspierać, ale nie zostało to przekazane w zbyt wyszukanej formie. To raczej przekaz oklepany, co w nienowatorskiej i ciężkiej oprawce można uznać za jedynie malutki plusik.
Obejrzałam z narastającym zażenowaniem i koniec końców dziwię się, że dałam radę. Brzydki film o niczym dla… ani dla osoby dorosłej chcącej się pośmiać czy choćby nie zanudzić się, ani dla dziecka. Nie było w „Gangu zwierzaków” bowiem żadnych wartościowych, zabawnych (w dziecięcy czy zawoalowany sposób) czy choćby wizualnie ciekawych treści.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
DVD „Gang zwierzaków”, reż. Reinhard Klooss, 2019.
Komentarze