Film ,,Sully” oparty jest na autentycznej historii z 2009 roku. Samolot US Airways, niedługo po starcie z lotniska w Nowym Yorku, zderzył się z ptakami, tracąc oba silniki. Kapitan Chesley Sullenberger musiał szybko podjąć decyzję, gdzie lądować. Ostatecznie decyduje się to zrobić na rzece Hudson. I o dziwo, choć taki manewr był bardzo ryzykowany, cała operacja zakończyła się pełnym sukcesem. Zasadniczo był to wręcz precedens w dziejach awiacji.
Sam film zaczyna się od sceny tuż po wydarzeniu, kiedy to kapitan Sully budzi się w pokoju hotelowym nękany koszmarami. Wraz z rozwojem akcji dowiadujemy się, że z jednej strony jest okrzyknięty bohaterem, a z drugiej podejrzewa się go o popełnienie błędu w ocenie sytuacji, co naraziło wszystkich pasażerów na niepotrzebne niebezpieczeństwo. Lądowanie na rzece było ogromnym ryzykiem. Większość pilotów pewnie próbowałaby zawrócić na jakiekolwiek lotnisko niż podjąć się takiego manewru. W pewnym momencie, sam kapitan zaczyna wątpić, czy podjął dobrą decyzję. Za pomocą retrospekcji dowiadujemy się co dokładnie zaszło w kokpicie. W momencie wypadku nieopodal były dwa lotniska na których teoretycznie mógł lądować, a na które kierowała go wieża kontroli lotów. Jednak kapitan opierając się na swoim doświadczeniu, ocenia, że nie zdąży do żadnego dolecieć, decydując się tym samym na bardziej ryzykowny manewr, czyli awaryjne lądowanie na rzece Hudson. Dzięki temu ustanowił precedens, wodując na wodzie i ratując wszystkich 155 pasażerów oraz załogę samolotu, którzy doznali tylko drobnych obrażeń. Jednak okazuje się, że według ekspertów lewy silnik jeszcze trochę działał, a przeprowadzone w ramach dochodzenia symulacje pokazują, że samolot mógł wylądować bez problemu na lotniskach wskazanych przez wieżę kontroli lotów.
Czy kapitan Sully się pomylił?
Tom Hanks jest świetnym aktorem, czego nikomu nie trzeba udowadniać. I w tej roli nie nadszarpnął tego wizerunku. Wcielając się w kapitana Sullenbergera, nie jest ani zbyt heroiczny, ani zbyt prostoduszny, czyli taki jaki powinien być kapitan. Również Aaron Eckhart, grający drugiego pilota Jeffa Skilesa, dobrze wczuł się w rolę, ale choć również jest głównym bohaterem w filmie, to zdecydowanie schodzi na drugi plan. Trzeba wziąć pod uwagę, że scenariusz został napisany na podstawie książki Chesley Sullenbergera, tak więc nic dziwnego, że fabuła skupia się głównie na osobie kapitana.
Akcja w filmie nie jest zbyt dramatyczna, ale ciągle trzyma w napięciu. Widz śledzi wszystko na bieżąco i jest informowany o nowych dowodach w sprawie w tym samym momencie, co główni bohaterowie, tak więc nie ma żadnej nadprogramowej wiedzy pozwalającej mu być bliżej prawdy. Jest to całkiem fajny zabieg, bo trzyma widza w niepewności, który wraz z rozwojem sytuacji wyrabia sobie opinię na temat całego wydarzenia.
Film zdecydowanie warty obejrzenia, pozwalający bardziej docenić pracę pilota oraz dostrzec ogromną odpowiedzialność, jaka na nim spoczywa.
Izabela Guszkowska
(izabela.guszkowska@dlalejdis.pl)
Reżyseria: Clint Eastwood
Rok wydania: 2016
Czas trwania: 1 g. 32 min
Gatunek: Dramat/Biograficzny
Komentarze