„Dwanaście warunków Pani Prezes” - recenzja

Recenzja książki „Dwanaście warunków Pani Prezes”.
Historia Małego Księcia zakochanego w Róży w wydaniu dla dorosłych. Polska wersja słynnego „Greya”.

Dwudziestoletni Michał studiuje historię na Uniwersytecie Wrocławskim. Aby mieć pieniądze na utrzymanie i wykupienie leków dla chorej matki, chłopak pracuje dorywczo w myjni samochodowej. Tam, pod okiem surowego szefa, spędza większość wolnego czasu, a jedyną atrakcją są oryginalni klienci. Szczególnie fascynuje Michała elegancka i wyniosła bizneswoman, właścicielka czarnej superhondy. Kobieta za każdym razem zostawia spory napiwek, licząc na szybką i profesjonalną obsługę. Pewnego razu wraz z pieniędzmi wręcza chłopakowi wizytówkę, zapraszając na kolację do wytwornej restauracji. Zmieszany student zgadza się, wyraźnie zaintrygowany postawą pani Marty. Nie ma świadomości, że to spotkanie stanie się początkiem intymnej, namiętnej relacji, która na zawsze odmieni jego życie.

Tytułowe „Dwanaście warunków Pani Prezes” to spis warunków umowy podpisanej przez Michała z firmą M.J.R. Holding. Marta zatrudnia go jako osobistego asystenta, w zamian oferując wysokie honorarium, służbowy laptop i samochód oraz własny pokój w apartamencie Sky Tower. Zasady spotkań ustalonych przez Martę wydają się jasne. Michał jednak nie chce być tylko chłopcem na telefon. W jego sercu rodzi się prawdziwa miłość i chęć zaopiekowania się czterdziestotrzylatką. Ale jak obudzić w zimnej i wyrachowanej kobiecie gorące uczucie? Czy możliwe jest, by młodego studenta i bogatą Panią Prezes połączyło coś więcej niż seks?

„Dwanaście warunków Pani Prezes” to słynne „Pięćdziesiąt twarzy Greya” w kobiecym wydaniu. Mieszanka skrajnych emocji, konfliktu wzburzonych kochanków i gorącego seksu. Marta Milda zadebiutowała niemal pięciusetstronicowym romansem. Niestety akcja powieści toczy się powoli, przez co książka staje się nużąca. Podczas lektury wielokrotnie doznawałam uczucia deja vu, gdyż sceny z udziałem kochanków były bardzo podobne. Każdy wieczór spędzony przez Michała w apartamencie zmysłowej Pani Prezes był powtórką utartego schematu. Dopiero pod koniec powieści fabuła rusza do przodu. Poznajemy przeszłość bohaterów i wpływ wydarzeń z dzieciństwa na podjęte później decyzje. Zakończenie jest równie zaskakujące, co przewidywalne. Widać, że Marta Milda stawia pierwsze kroki na rynku wydawniczym. Styl pisarki nie przypadł mi do gustu, ale nie skreślam jej jako autorki.

Po lekturze „Dwunastu warunków Pani Prezes” mam mieszane uczucia. Nie można zaprzeczyć jej pomysłowości i oryginalności, jednak nie jest to romans dla każdego. Zabrakło mi zwrotów akcji lub punktu kulminacyjnego, elementu, który wzbudziłby większe emocje u czytelnika. Warto samemu zapoznać się z dziełem Marty Mildy i wyrobić własną opinię.

Joanna Puternicka
(joanna.puternicka@dlalejdis.pl)

Marta Milda, „Dwanaście warunków Pani Prezes”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2019.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat