Jest kontynuacją niezwykłych przygód i niebezpiecznej tułaczki sympatycznego hobbita Frodo oraz jego dzielnej Drużyny.
Po śmierci Boromira i pojmaniu Merry’egó i Pippina rozbite Bractwo Pierścienia niestrudzenie podąża ku swemu przeznaczeniu, choć żaden z jej członków nie wie, co tak naprawdę dzieje się z Samem i Frodem. Tropiony przez Nazgule Powiernik Pierścienia z uporem idzie dalej. Podążając za Gollumem przemierza Martwe Bagna, by stanąć wreszcie u stóp Minas Morgul – przerażającej fortecy strzegącej drogi do Krainy Cienia. Na szczęście, na ich drodze pojawiają się bohaterowie, którzy w drodze będą pomagać nieustraszonym wędrowcom. Czy Frodo podła zadaniu i uda mu się donieść Pierścień do miejsca przeznaczenia i uratować świat przed zagładą? Tego nie wiemy, ale dowiemy się w ostatniej części trylogii.
Tolkien stworzył uniwersalną, głęboką w swoim przesłaniu powieść o kształtowaniu swego charakteru. Samo zejście bohaterów do Mordoru i powrót z tych czeluści zła z pewnością zmieniły ich sposób postrzegania świata. To swoista pielgrzymka do wnętrza własnej osobowości, walki z ułomnościami i słabościami z finalnym przezwyciężeniem wszelkich przeszkód. „Dwie Wieże” to zdecydowanie trudniejsza w odbiorze i bardziej mroczna księga od poprzedniej. Dlaczego? Bo ukazuje kolejne niepowodzenia i pierwsze upadki dzielnej, aczkolwiek osłabionej drużyny, którza coraz głębiej wkracza na tereny opanowane przez zło w postaci Saurona i jego popleczników. Im bardziej Frodo zbliża się do Mordoru, tym wszystko staje się ciemniejsze, bardziej ponure, mroczne i budzące strach. Do tego Pierścień coraz bardziej mu ciąży, kusi i manipuluje, ale dzielny hobbit silnie walczy z tą pokusą. Na dodatek podstępny i „opętany” Gollum tylko czyha, żeby wyrwać swój najcenniejszy skarb z rąk Powiernika i czym prędzej uciec z nim.
W powieściach Tolkiena nie ma miejsca na odcienie szarości: zło jest ciemne, ciężkie i przytłaczające, a dobro jasne, świetliste i pokrzepiające duszę. Wszystko ma swoje określone miejsce. Cała trylogia jest o wewnętrznej walce, o wychodzeniu z własnej strefy komfortu, porzuceniu dotychczasowego statecznego życia i wyruszeniu w nieznane. Jednak to właśnie w „Dwóch Wieżach” jest mowa o pokonywaniu własnych słabości, walką ze swoją mroczną stroną i lękami. Myślę, że każdy czytelnik także odnajdzie w sobie tę odwagę, aby pokonać swoje lęki i wygrać. Każdy z nas może utożsamić się z Frodem.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
J. R. R. Tolkien, „Dwie Wieże. Wersja ilustrowana”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017
Komentarze