„Dwunasta karta” – recenzja

Recenzja książki „Dwunasta karta”.
Jeffrey Deaver powołał do życia już kilku bohaterów literackich, którzy na stałe weszli do kanonu literatury kryminalnej. Szanse na równie długie literackie „życie” ma także Lincoln Rhyme, którego zmagania z przestępczością obserwujemy już w szóstym tomie serii.

Tym razem zarzewiem zagadki kryminalnej staje się napad na nastolatkę w Harlemie. Dziewczyna wychodzi z ataku bez szwanku, ale wkrótce staje się jasne, że sprawca nie zamierza przestać. Jedynym śladem jest, pozostawiona na miejscu przestępstwa, tajemnicza karta z wizerunkiem wisielca. Dla serii charakterystyczne są nawiązania do historii. Tym razem prowadzą nas one do tego momentu w dziejach, gdy pracowano nad tworzeniem amerykańskiej konstytucji i w każdym stanie rozgrywała się walka o prawa człowieka. Gdzieś w tle, choć nie na marginesie, wybrzmiewa także krytyka nierówności społecznych, które są znakiem rozpoznawczym Stanów Zjednoczonych.

Wielowątkowa zagadka ma całkiem logiczny finał, choć nie ukrywam, że całość czasami mocno naginała moją wiarę w świat przedstawiony i rządzące nim reguły. Na szczęście autor jak zwykle stanął na wysokości zadania, pozwalając swojemu bohaterowi na poprowadzenie śledztwa we własnym tempie i własnym stylu. Ponownie pisarz umiejętnie łączy przeszłość z wydarzeniami współczesnymi, w pełni panując nad dwoma planami czasowymi, co nie zawsze wychodzi każdemu autorowi w równie udany sposób.

W „Dwunastej karcie”, oprócz dobrze nam znanych postaci, otrzymujemy także ciekawie skonstruowanych bohaterów drugoplanowych. Zarówno nastoletnia Geneva, jak i posterunkowy Pulaski, nie są może obdarzeni zbyt skomplikowanymi portretami psychologicznymi, ale są na tyle dobrze napisani, że tworzą ciekawe tło dla głównego bohatera, budząc także sympatię czytelnika. Autorowi po raz kolejny udało się również oddać w ciekawy sposób pracę śledczą, gdzie dedukcja w starodawnym stylu łączy się z wykorzystywaniem nowinek technicznych. Są one bardzo przydatne na etapie badania śladów wszelakiego rodzaju.

Deaver w charakterystyczny dla siebie sposób łączy zagadkę kryminalną z historycznymi zawiłościami, tworząc inteligentną i wciągającą opowieść, w której dynamiczna akcja pozwala przymknąć oko na pewne nieścisłości fabuły. Wielowątkowa, dynamiczna z zaskakującym zakończeniem – taka jest ta książka. „Dwunasta Karta” nie jest może najlepszym przedstawicielem całej serii, ale i tak trzyma wysoki poziom. Polecam.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Jeffrey Deaver, „Dwunasta Karta”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat