„Dyskretne szaleństwo” – recenzja

Recenzja książki „Dyskretne szaleństwo”.
Pacjentka przytułku dla obłąkanych na tropie seryjnego mordercy kobiet? To musi być coś ciekawego.

Mindy McGinnis pracuje w bibliotece w Ohio. Prowadzi również bloga literackiego, ale przede wszystkim jest autorką czterech bestsellerów i laureatką m.in. prestiżowej nagrody im. Edgara Allana Poe. Pod koniec lipca w Polsce ukazała się jej pierwsza, przetłumaczona na język polski powieść zatytułowana „Dyskretne szaleństwo”.

Bohaterką „Dyskretnego szaleństwa” jest Grace Mae - mieszkanka przytułku dla obłąkanych w Bostonie. Dziewczyna nie znalazła się tam przypadkiem, choć w takie miejsca chyba nikt przypadkiem się nie dostaje. Oficjalna wersja zniknięcia Grace z życia publicznego to podróż po świecie. Tą nieoficjalną i prawdziwą znają jedynie nieliczni mieszkańcy przytułku, bądź Ci, którzy zaobserwowali jej z dnia na dzień powiększający się brzuch.

Czy w takim zimnym i nieprzyjaznym ludziom miejscu może odnaleźć się dziewczyna z tzw. dobrego domu? Może, jeśli tak jak Grace zamknie się w swoim świecie. Gdzieś w głębi siebie schowa swoje przeżycia, emocje i głos, który od momentu przybycia do przytułku nie wydobywa się z jej ust. Wszystko, co się wokół niej dzieje, co dzieje się z innymi osobami przeżywa w środku, na zewnątrz nie okazując żadnych emocji.

W dziewczynie coś więcej niż nutkę szaleństwa (a wręcz wielkie pokłady inteligencji, spostrzegawczości i niemal fotograficzną pamięć) dostrzega przebywający z wizytą w przytułku amator psychologii kryminalnej doktor Thornhollow. Grace staje się kimś w rodzaju jego asystentki i razem z policją zaczynają prowadzić śledztwo w sprawie seryjnego mordercy kobiet.

Mindy McGinnis wprowadza nas w świat, który mało kto by chciał poznać - w świat szalonych umysłów, urojeń, bajdurzenia i czystej choroby psychicznej. Od początku książki jest mrocznie, zimno i nieprzystępnie, a jedynym światełkiem w tunelu jest ciepła postać Grace. Jak niewiele kiedyś było trzeba by kobietę z normalnej „zrobić” wariatką? Wystarczyło poświadczenie jakiegoś mężczyzny – męża, ojca, wuja. Wydaje mi się, że „Dyskretne szaleństwo” to nie tylko ciekawa powieść, a wbicie szpilki wszystkim tym, którzy mają się z jakiegoś powodu za lepszych od innych.

Książka Mindy McGinnis to z jednej strony ciekawa historia obyczajowa, chodź osadzona w dość mrocznych realiach. Z drugiej zaś - kawał dobrej literatury sensacyjnej utrzymanej w gotyckich klimatach. Na pewno znajdzie wielu odbiorców, którzy podobnie jak ja, będą czekali na kolejną powieść McGinns wydaną w Polsce.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Mindy McGinnis, Dyskretne szaleństwo, Wydawnictwo Kobiece, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat