"Dzieci Jagiellonów" – recenzja

Recenzja książki "Dzieci Jagiellonów. Zygmunta Starego i Barbary Zapolyi losy podług Elżbiety Jagiellonki w 1517 roku spisane".
Powieść historyczna, której akcja rozgrywa się na polskim dworze.

Jako nastolatka historię Polski najbardziej lubiłam zagłębiać dzięki książkom Pawła Jasienicy. Powieści historyczne, pełne dworskich intryg, spisków, skandali odkrywałam w książkach Philippy Gregory. Po latach wróciłam do tego gatunku, by poznać losy "Dzieci Jagiellonów".

Zacząć nalezy od tego, że "Dzieci Jagiellonów" to czwarta książka Doroty Pająk-Pudy, która w historii odnajduje opowieści warte wyróżnienia i opowiedzenia. Niestety, nie czytałam (jeszcze) poprzednich książek autoki, więc "Dzieci Jagiellonów" potraktować muszę jako opowieść odrębną.

Do ksiązki zasiadłam więc ze sporym entuzjazmem. Ciekawiło mnie ile pamiętam z czasów szkolnych (miałam nadzieję, że sporo, bo historię w szkole uwielbiałam) i w jaki sposób ta opowieść została przeniesiona na karty niniejszej książki. Oprawa – twarda okładka z majestatyczną grafiką, sugerowały, że to jedna z tych powieści, które przenoszą czytelnika w czasie. Otworzyłam więc pierwszą stronę, aby dać się porwać temu wehikułowi czasu.

W "Dzieciach Jagiellonów" zaglądamy na dwór Zygmunta Starego. Przez wydarzenia, dworskie korytarze i komnaty prowadzi nas Elżbieta – młodsza siostra władcy. I choć Zygmunta Starego niemal automatycznie łączymy od razu z jego żoną – Boną Sforzą, to w tej książce skupiamy się na relacji z jego pierwszą żoną Barbarą.

Już od pierwszych stron perspektywa młodej królewny Elżbiety przyciąga uwagę i angażuje. Pod usztywnioną konwenansami powierzchownością sporo się u tej bohaterki dzieje. Towarzyszymy jej więc w rozterkach, tęsknocie za narzeczonym, sytuacjach, które (moim zdaniem) często były przez młodą dziewczynę dość mocno wyolbrzymiane i dramatyzowane. Niestety, nie wszystkich bohaterów udało się sportretować tak, jak naszą narratorkę i główne postaci rodziny królewskiej. Żałuję, bo kilka osób drugoplanowych, czy wręcz epizodycznych miało całkiem spory  potencjał.

Dorota Pająk-Puda sporo miejsca poświęca także tłu historyczno-obyczajowemu. Poznajemy więc codzienność rodziny królewskiej, przyglądamy się jadanym przez nich posiłkom, rozrywkom, jakim się oddawano, a także obowiązkom.

To, co trochę utrudniało mi jednak lekturę (choć zdaję sobie sprawę z tego, że dla większości czytelników może być to jeden z największych atutów książki) to język stylizowany na starodawny. Sporo tu więc archaizmów, przestawnego szyku zdań, zwrotów, które wyszły juz z użycia. To prawda, że dzięki takim zabiegom historia zyskuje na wiarygodności, jednak trochę spowalniała dynamikę fabuły i tempo lektury.

"Dzieci Jagiellonów.  Zygmunta Starego i Barbary Zapolyi losy podług Elżbiety Jagiellonki w 1517 roku spisane" to było niewątpliwie ciekawe spotkanie z "ożywionymi" postaciami historycznymi. Żałuję, że książka nie jest bardziej rozbudowana, bowiem wiele wątków można było z korzyścią dla całości, wydłużyć.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Dorota Pająk-Puda "Dzieci Jagiellonów. Zygmunta Starego i Barbary Zapolyi losy podług Elżbiety Jagiellonki w 1517 roku spisane" Wydawnictwo MG, Kraków 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat