Wyobraźcie sobie świat, w którym na każdym kroku możecie być obserwowani. Wasz status i rola w społeczeństwie są z góry zdeterminowane przez system, a każde słowo sprzeciwu i niepodporządkowanie się odgórnym instrukcjom kończy się z absolutnym okrucieństwem. W dark fantasy nie przerażają tak najstraszniejsze potwory czy okrutni najeźdźcy, jak to, co elity są w stanie zrobić własnym obywatelom pod pretekstem ochrony i utrzymywania porządku.
Jeśli szukacie lektury, która nie głaszcze czytelnika po głowie, tylko bezpardonowo wrzuca go w sam środek bezwzględnej, systemowej walki o wpływy i przetrwanie – dobrze trafiliście. Bracia Maciej i Paweł Król przygotowali dla Was prawdziwą gratkę w swojej debiutanckiej powieści – „Dzieci Nieporządku”.
Akcja powieści toczy się w świecie, który na wielu płaszczyznach przypomina nasz własny. Ta bliskość sprawia, że przedstawiony w książce mrok staje się namacalny i jeszcze bardziej niepokojący. Uniwersum poznajemy z perspektywy różnych bohaterów, a każdy z nich przedstawia nam swój unikalny pogląd na rzeczywistość, w jakiej się znajduje. To przez ich oczy, wybory i życiowe tragedie odkrywamy zasady oraz rygor, jakimi rządzi się ten świat. Każdy z bohaterów pochodzi z innej warstwy społeczeństwa, co daje nam pełen obraz – widzimy zarówno tych u władzy, jak i tych głęboko skrzywdzonych przez system. Dzięki temu zabiegowi wszechobecna kontrola przestaje być tylko niemym tłem, a staje się przerażająco prawdziwa.
Główna oś fabularna zawiązuje się w momencie, gdy ta z pozoru idealna kontrola zaczyna się sypać. Spokój elit i bezwzględny rygor zostają wystawione na próbę, kiedy na jaw wychodzą skrzętnie skrywane sekrety, a w społeczeństwie stopniowo budzi się duch buntu.
Akcję początkowo poznajemy z perspektywy Kiamand – młodej dziewczyny należącej do rasy wodników. Jest ona członkinią zgromadzenia religijnego, które zaadaptowało teren dawnego uzdrowiska, nazywając to miejsce „Bursztynem”. Jej zadaniem jest sprowadzenie tam pewnego niepełnosprawnego umysłowo mężczyzny. Jednak gdy cel jest już na wyciągnięcie ręki, Kiamand decyduje się użyć swojego daru. Przygnieciona nagłym poczuciem winy, podejmuje ryzykowną decyzję i pozwala mu odejść.
Kolejno świat poznajemy oczami Lori i Elada – dwójki przyjaciół z dzieciństwa, którzy od lat nie mieli ze sobą kontaktu, jednak teraz na powrót łączy ich wspólna misja. Pragną odnaleźć zaginioną przed laty przyjaciółkę, którą bezwzględnie odebrał im system. Choć działają razem, każde z nich skrywa obecnie własne sekrety i mroczne tajemnice, o których drugie nie ma pojęcia. To pokazuje czytelnikowi doskonale zbudowane, nieszablonowe postacie, które mimo szlachetnego celu nie są ani dobrzy, ani źli. Każde z nich ma swoje głęboko skrywane powody, by podejmować właśnie takie, a nie inne decyzje.
Jak na debiut literacki powieść stworzona przez braci Król jest zaskakująco dojrzała, głęboka i bezkompromisowa. Określiłabym ją jako mroczne fantasy, w którym najstraszniejszy okazuje się sam system, ludzkie, pozbawione moralności wybory oraz skrywane za nimi tajemnice. Ciekawy zabieg zastosowany przez autorów – czyli podzielenie się pisaniem na konkretne perspektywy bohaterów – dodał książce ogromnej wielowymiarowości. Co ciekawe, różnice w stylu braci widoczne są głównie w opisach lokalizacji: jeden z nich kreśli je krótko i konkretnie, drugi decyduje się na opisy bardzo rozległe i szczegółowe. Ta literacka gra stylów tworzy unikalny klimat, który intryguje i zaciekawia.
Książka „Dzieci Nieporządku” bardzo przypadła mi do gustu i zostanie w mojej pamięci na długo. Uważam, że jeśli lubicie fantasy bez dużej ilości magii, to ta pozycja przypadnie Wam do gustu. Autorzy idealnie odnaleźli się w tym gatunku i stworzyli naprawdę wciągającą fabułę, obok której nie można przejść obojętnie.
Natalia Gdeczyk
Maciej i Paweł Król, „Dzieci Nieporządku”, Wydawnictwo Initium, Kraków, 2026.
Komentarze